- Na Śląsku żądają za piłkarzy absurdalnych kwot! - mówią w Poznaniu

06.07.2009
- Pieniądze, jakie dajemy za Adama Banasia i Krzysztofa Chrapka, są adekwatne do ich umiejętności - uważa Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy Lecha, ale jest w swej opinii osamotniony.
Tego lata drogę ze Śląska do stolicy Wielkopolski przemierzył już Grzegorz Kasprzik, bramkarz Piasta Gliwice. Czy jego śladem pójdą następni? Biorąc pod uwagę rozbieżności w tym, co oferuje Lech Poznań, a czego chcą Górnik Zabrze i Podbeskidzie Bielsko-Biała - nie. - Cena, jaką za Adama Banasia podyktował Górnik Zabrze, jest wręcz absurdalna - uważa Marek Pogorzelczyk, dyrektor sportowy "Kolejorza". Swojego kapitana zabrzanie wycenili na 2 mln euro!

Ostro targują się również przy Rychlińskiego. Przypomnijmy, że kilka dni temu z Poznania napłynęła oferta za Krzysztofa Chrapka w wysokości około 800 tys zł. Sęk w tym, że Podbeskidzie wyceniło swojego snajpera na 1,5 mln zł. Stopniowo "Górale" co prawda "zeszli" z tej sumy, ale nie na tyle, by propozycję Lecha przyjąć. Poznaniacy więcej dać nie zamierzają.

- Nie rzucamy przecież na stół 200 tys. zł, by potem stopniowo kłaść coraz więcej. Od razu zaproponowaliśmy Podbeskidziu godziwe środki. Adekwatne do klasy Chrapka. Pamiętajmy, że rok temu za Roberta Lewandowskiego, który miał wtedy podobny status, co teraz Krzysiek, wyłożyliśmy 800 tys. zł - wskazuje Pogorzelczyk. Pieniądze oferowane przez "Kolejorza" czy chęć zatrzymania na Śląsku swoich gwiazd? Nie sposób wyrokować, co zwycięży.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również