"Na Śląskim frekwencja fanów Ruchu mogłaby wynieść 40 tysięcy"
27.02.2011
- W perspektywie 10 lat średnia meczowa może wynosić co najmniej 40 tysięcy widzów - odważnie zadeklarował Szczerbowski, dyrektor obiektu. Jednak musi zostać spełnionych kilka warunków, aby faktycznie na każdym ligowym pojedynku Ruchu pojawiała się tak pokaźna ilość kibiców. - Chodzi tu o szeroko rozumianą ofertę marketingową, programy lojalnościowe i ofertę dodatkową - dodał.
- Sama oferta Stadionu Śląskiego poprzez te udogodnienia spowoduje, że musi być ukierunkowanie na nowego kibica, czyli ludzi, którzy traktują widowisko piłkarskie jako element spędzania wolnego czasu. Chodzi o osoby, dla których wynik jest ważny, ale nie najważniejszy. Można stworzyć jeden szerszy bilet z punktu widzenia marketingowego, czyli wejście na stadion, do wesołego miasteczka i jeszcze do zoo. To jest przestrzeń, którą można wykorzystać – taką wizję przyciągnięcia przeciętnego Kowalskiego na mecz ma Szczerbowski.
Oczywiście całe przedsięwzięcie trudno będzie wprowadzić w życie bez zaangażowania dwóch pozostałych podmiotów, jakimi są miasto Chorzów oraz województwo . Według dyrektora obiektu, do porozumienia dużo nie brakuje. - Sama wypowiedź marszałka, który jasno zadeklarował, że widzi drużyny na Stadionie Śląskim, jest sygnałem do tego, iż władze województwa chcą, by gościły tutaj zespoły ligowe.
Trzeba jeszcze fanów przekonać, że na Stadionie Śląskim będzie im lepiej niż przy ul. Cichej. Jak to zrobić, kiedy kibice są emocjonalnie zżyci z dotychczasowym obiektem? Szczerbowski już wie, czym zachęci "Niebieskich" do przyjścia na Śląski. - Infrastrukturą naszego obiektu, która jest adekwatna do XXI wieku, ilością miejsc siedzących zgodną z aspiracjami tego klubu sportowego, perspektywą budowania wielkiego klubu, a także możliwością organizacji imprez, które byłyby wielkim świętem piłkarskim na poziomie polskiej ligi - powiedział.
Jest jeszcze jeden, wydawałoby się główny, argument przemawiający na korzyść dyrektora stadionu. - Nie wyobrażam sobie, żeby 14-krotny mistrz Polski nie wykorzystał potencjału, by zdobyć piętnasty tytuł.
- Sama oferta Stadionu Śląskiego poprzez te udogodnienia spowoduje, że musi być ukierunkowanie na nowego kibica, czyli ludzi, którzy traktują widowisko piłkarskie jako element spędzania wolnego czasu. Chodzi o osoby, dla których wynik jest ważny, ale nie najważniejszy. Można stworzyć jeden szerszy bilet z punktu widzenia marketingowego, czyli wejście na stadion, do wesołego miasteczka i jeszcze do zoo. To jest przestrzeń, którą można wykorzystać – taką wizję przyciągnięcia przeciętnego Kowalskiego na mecz ma Szczerbowski.
Oczywiście całe przedsięwzięcie trudno będzie wprowadzić w życie bez zaangażowania dwóch pozostałych podmiotów, jakimi są miasto Chorzów oraz województwo . Według dyrektora obiektu, do porozumienia dużo nie brakuje. - Sama wypowiedź marszałka, który jasno zadeklarował, że widzi drużyny na Stadionie Śląskim, jest sygnałem do tego, iż władze województwa chcą, by gościły tutaj zespoły ligowe.
Trzeba jeszcze fanów przekonać, że na Stadionie Śląskim będzie im lepiej niż przy ul. Cichej. Jak to zrobić, kiedy kibice są emocjonalnie zżyci z dotychczasowym obiektem? Szczerbowski już wie, czym zachęci "Niebieskich" do przyjścia na Śląski. - Infrastrukturą naszego obiektu, która jest adekwatna do XXI wieku, ilością miejsc siedzących zgodną z aspiracjami tego klubu sportowego, perspektywą budowania wielkiego klubu, a także możliwością organizacji imprez, które byłyby wielkim świętem piłkarskim na poziomie polskiej ligi - powiedział.
Jest jeszcze jeden, wydawałoby się główny, argument przemawiający na korzyść dyrektora stadionu. - Nie wyobrażam sobie, żeby 14-krotny mistrz Polski nie wykorzystał potencjału, by zdobyć piętnasty tytuł.
Polecane
Ekstraklasa