Na Ruchu Chorzów nie ma kompletów publiczności. "Nie dziwię się kibicom"

02.10.2012
Pojemność stadionu Ruchu Chorzów została niedawno znacząco zmniejszona. Mimo to, na razie nie udało się wypełnić dostępnych sektorów do samego końca. Nie pomogła nawet obniżka cen biletów.
Ostatni mecz z Koroną Kielce można było oglądać już za 5 złotych. Na stadion pofatygowało się trochę ponad trzy tysiące kibiców. Na spotkania ligowe przychodzi trochę więcej ludzi, ale do kompletu i tak brakuje.

- Nie dziwię się kibicom. Jaki jest bowiem komfort oglądania meczów na naszym przestarzałym stadionie? Żaden. Tymczasem spotkania Ruchu transmitują telewizje. Ludzie wolą więc obejrzeć na dużym ekranie w pubie, u znajomych, a nie u nas "na żywo" - mówi prezes "Niebieskich", Dariusz Smagorowicz.

Działacz nie bardzo wierzy w poprawę frekwencji. - Jestem przekonany, że w piątek (mecz z GKS-em Bełchatów) pojawi się tylu widzów, ilu możemy wpuścić. Patrząc w dłuższej perspektywie, nie jestem jednak optymistą. Wręcz wiem, że choćbyśmy stawali na głowach, to frekwencja będzie jaka będzie - szczerze przyznaje Smagorowicz, który w dalszym ciągu myśli o przenosinach na Stadion Śląski.
źródło: SPORT / SportSlaski.pl

Przeczytaj również