Na Cichej tradycyjnie kolędowano i dzielono się opłatkiem

16.12.2009
Klubowa kawiarenka Ruchu Chorzów jak co roku w grudniu znów pękała w szwach. Spotkanie opłatkowe jest głęboko umiejscowione w tradycji "Niebieskich". Nie zabrakło na nim Gerarda Cieślika.
82-letnia legenda Ruchu czuje się już lepiej po przebytym zawale serca. Dzisiaj przyjął niezliczoną liczbę życzeń od ludzi związanych mentalnie z chorzowskim klubem. Nie zabrakło piłkarzy, trenerów, działaczy. Tych obecnych, jak i byłych. - Cieszę się, że wszyscy się tutaj spotkaliśmy, bo tworzymy niebieską rodzinę. Tradycja spotkań opłatkowych wraca i myślę, że już zostanie - powiedziała w trakcie swojego przemówienia prezes Katarzyna Sobstyl, odnosząc się do zamieszania sprzed roku, kiedy oficjalnej Wigilii przy Cichej nie zorganizowano.

Wtedy, jak i dzisiaj, nie zabrakło kapelanów, którzy pobłogosławili zebranych i opłatki, którymi następnie wszyscy zaczęli się dzielić, składając sobie życzenia. - Życzę nam wszystkim wielu emocji sportowych. A nawet mistrzostwa Polski! - uśmiechnął się ksiądz Jerzy Goppek, a następnie zaintonował kolędę "Wśród nocnej ciszy".

Odczytano również list sympatyka z Francji, który w rozmowie z Waldemarem Fornalikiem sprzed kilku miesięcy zapowiedział, że jeśli Ruch na koniec roku uplasuje się w pierwszej piątce, wówczas przyśle do Chorzowa skrzynkę szampanów. Tak i uczynił, więc przy okazji dzisiejszego spotkania rozlano musującą przesyłkę z zagranicy.

Z dala od kamer i błysków fleszy inny z sympatyków Ruchu wręczył wybranym przez siebie piłkarzom (również z Młodej Ekstraklasy) i trenerowi Waldemarowi Fornalikowi pamiątkowe pierścienie z diamentami (różnego koloru). Szkoleniowiec podziękował za podarunek. Jubilerski wyrób prezentował się wyśmienicie.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również