"Musimy w końcu przełamać niekorzystny układ gier ze Śląskiem"

13.08.2011
Na przestrzeni trzech miesięcy Śląsk po raz drugi wygrał w Chorzowie. - A nie zasłużył na to ostatnie zwycięstwo - przekonuje Rafał Grodzicki. Waldemar Fornalik przyznaje, że rywale mają "patent".
Po raz ostatni w ekstraklasie Ruch pokonał Śląsk aż 10 lat temu. Od tego czasu tylko dwa razy zdołał wygrać z ekipą z Wrocławia. Raz - w 2006 roku na zapleczu ekstraklasy, a także raz w Pucharze Ekstraklasy, lecz wynik tego ostatniego meczu i tak został zweryfikowany jako walkower na korzyść zespołu z Dolnego Śląska. Śląsk jest więc zmorą chorzowskich kibiców.

- Być może ostatnie wyniki sugerują, że taka jest obecnie siła obu zespołów - zastanawia się Waldemar Fornalik. - Być może Śląsk ma "patent" na Ruch, bo co się nie wydarzy, to drużyna z Wrocławia strzela nam bramki. Cóż, są w lidze takie pary, w meczach z ich udziałem, co by się nie robiło, na ogół wygrywa ta sama drużyna. My musimy w końcu ten niekorzystny układ gier ze Śląskiem przełamać - mówi szkoleniowiec Ruchu



Jego zawodnicy byli wczoraj wściekli. - Śląsk nie zasłużył na to zwycięstwo. Trzeba mu jednak oddać, że grał przez 90 minut konsekwentnie, nie odkrywał się. W końcu udało mu się strzelić gola. A my? Nie stworzyliśmy zbyt wiele sytuacji... - wskazuje Rafał Grodzicki.

Ba! "Niebiescy" nie oddali uderzenia w światło bramki. - Były strzały, ale niecelne. Nie wiem czemu, tak po prostu wyszło... Wiemy, że wygrywa się nie dobrą grą, lecz strzeleniem większej liczby bramek. Jednak taką porażkę trudno przełknąć - przyznaje Paweł Abbott, który tym razem gola nie strzelił. Kto wie zresztą, czy pojawiłby się na boisku, gdyby nie kontuzja Pawła Lisowskiego.

Jednym z najlepszych zawodników na boisku był Igor Lewczuk. Boczny obrońca bardzo często podłączał się do akcji ofensywnych. - Nie wiem, ile przebiegłem kilometrów. Musiałbym mieć sporttester z GPS-em na ręce, by się dowiedzieć. Cóż... Odczuwamy duży niedosyt, bo prowadziliśmy grę, stwarzaliśmy sytuacje, staraliśmy się, a Śląsk wyszedł z kontrą i zrobił to, co nam się nie udało. I to w końcówce meczu, kiedy brakowało czasu, by odrobić straty - wzdycha.

- Jest nam przykro, bo gramy u siebie i potrzebne są nam punkty, a przegrywamy - dodaje.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również