"Musimy się szybko otrząsnąć, ale najpierw szczerze porozmawiać"
25.02.2013
Lech mógł w Chorzowie wygrać wyżej. Na przeszkodzie stanął właśnie Pesković. W pierwszej połowie obronił uderzenia Aleksandra Tonewa i Kaspera Hamalainena. Po przerwie również nie dał się zaskoczyć, gdy mocno z linii pola karnego strzelał Łukasz Teodorczyk. Na nic jego świetne interwencje się nie przydały...
- Nie ważne kto był najlepszy, razem wygrywamy i razem przegrywamy. Starałem się pomóc kolegom. Mieliśmy zagrać na zero z tyłu i przynajmniej jedną bramkę strzelić, a straciliśmy cztery gole. Zwłaszcza drugie trafienie, po stałym fragmencie gry, boli. Nie wiem, co robiliśmy w polu karnym - rozkładał ręce Pesković.
Podobnie rozkładać ręce mógł bramkarz przy golach poznaniaków, gdzie był praktycznie bez szans. - Musimy się szybko otrząsnąć po tej porażce, ale najpierw szczerze porozmawiać w szatni - zakończył bramkarz.
- Nie ważne kto był najlepszy, razem wygrywamy i razem przegrywamy. Starałem się pomóc kolegom. Mieliśmy zagrać na zero z tyłu i przynajmniej jedną bramkę strzelić, a straciliśmy cztery gole. Zwłaszcza drugie trafienie, po stałym fragmencie gry, boli. Nie wiem, co robiliśmy w polu karnym - rozkładał ręce Pesković.
Podobnie rozkładać ręce mógł bramkarz przy golach poznaniaków, gdzie był praktycznie bez szans. - Musimy się szybko otrząsnąć po tej porażce, ale najpierw szczerze porozmawiać w szatni - zakończył bramkarz.
Polecane
Ekstraklasa