"Musiałbym się nie nazywać Trzeciak, by odcinać kupony od nazwiska"

03.08.2009
- Nigdy nie pozwolę, żeby ktoś był zadowolony tylko z tego, że jest w Polonii rezerwowym - mówi Jacek Trzeciak, kapitan bytomian, który sezon rozpoczął właśnie na ławce.
W którym momencie piątkowego meczu Polonii z Bełchatowem publika ożywiła się najmocniej? Nie stało się to równo z końcowym gwizdkiem arbitra, gdy bytomianie byli już pewni trzech punktów, ani nawet, kiedy wcześniej piłkę do siatki rywali zapakował Szymon Sawala. Chodzi o sytuację z 75. minuty. Właśnie wtedy Marka Bażika zmieniał Jacek Trzeciak. Raz jeszcze okazało się, kto jest niekwestionowanym idolem kibiców z Olimpijskiej.

Czy jednak dla kapitana zespołu nie nastają gorsze dni? Tym bardziej, że w grudniu skończy już przecież 38 lat. - Z GKS-em wygraliśmy, więc decyzja trenera o posadzeniu mnie na ławce była słuszna - Trzeciak nie ma zamiaru przedkładać swojego dobra nad interes drużyny. Co nie oznacza, że z utratą miejsca w wyjściowym ustawieniu zamierza się godzić.

- Musiałbym się nie nazywać Trzeciak, żeby teraz odpuścić i odcinać kupony od nazwiska - zapewnia. - Ja sam nigdy tego nie zrobię, a i nie pozwolę, by kiedykolwiek ktoś był zadowolony tylko z tego, że jest w Polonii rezerwowym - podkreśla wychowanek LKS-u Wojnowice.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również