Murawski: Winę za straconego gola biorę na siebie
11.11.2013
Piast zremisował w sobotę z Cracovią 1-1, ale prawdopodobnie gliwiczanie nie zdobyliby nawet "oczka", gdyby nie fantastyczna zmiana, jaką dał w przerwie Radosław Murawski - wychowanek zespołu z Okrzei. - Z Cracovią naprawdę nie grało się łatwo. Pierwsza połowa faktycznie nie była zbyt dobra, bo byliśmy źle ustawieni. W przerwie trener wskazał nam kilka spraw do poprawy, zastosowaliśmy się do tego, zagraliśmy wyżej, a efekty były widoczne od razu. Zdominowaliśmy rywala i graliśmy tak, jak chcieliśmy - zaznacza "Muraś".
Mimo dobrej postawy na boisku, młody pomocnik ma sobie coś do zarzucenia... - Szkoda, że straciliśmy tego gola w taki sposób. Na dodatek... gracz, który strzelił, był przypisany do mnie. Najwyraźniej nie byłem wystarczająco skoncentrowany i biorę całą winę na siebie... Bo w polu karnym trzeba kryć lepiej! Szkoda tylko tego, że walczę przez cały czas o uznanie w oczach trenera, a nagle popełniam taki błąd. To boli - dodaje ze smutkiem.
W doliczonym czasie gry drugiej połowy "Niebiesko-czerwoni" mieli idealną okazje do wyjścia na prowadzenie. Sędzia podyktował rzut karny, a jedenastki nie wykorzystał Wojciech Kędziora. - Do "Kędiego" nie mam ani grama pretensji. Raczej żałuję, że Wojtek tego nie trafił, bo dodałoby mu to pewności siebie i wróciłby stary, dobry Wojciech Kędziora. Ale wierzę, że już w następnej kolejce ten zawodnik pokaże, na co go stać - kończy Murawski.
Mimo dobrej postawy na boisku, młody pomocnik ma sobie coś do zarzucenia... - Szkoda, że straciliśmy tego gola w taki sposób. Na dodatek... gracz, który strzelił, był przypisany do mnie. Najwyraźniej nie byłem wystarczająco skoncentrowany i biorę całą winę na siebie... Bo w polu karnym trzeba kryć lepiej! Szkoda tylko tego, że walczę przez cały czas o uznanie w oczach trenera, a nagle popełniam taki błąd. To boli - dodaje ze smutkiem.
W doliczonym czasie gry drugiej połowy "Niebiesko-czerwoni" mieli idealną okazje do wyjścia na prowadzenie. Sędzia podyktował rzut karny, a jedenastki nie wykorzystał Wojciech Kędziora. - Do "Kędiego" nie mam ani grama pretensji. Raczej żałuję, że Wojtek tego nie trafił, bo dodałoby mu to pewności siebie i wróciłby stary, dobry Wojciech Kędziora. Ale wierzę, że już w następnej kolejce ten zawodnik pokaże, na co go stać - kończy Murawski.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów