"Może teraz rywale zaczną w końcu traktować nas poważnie"
09.08.2009
Eksplozja radości - tak w dwóch słowach można opisać atmosferę, jaka zapanowała w szeregach MKS-u, po ostatnim gwizdku arbitra. Bo remisem z Podbeskidziem graczy Grzegorza Kowalskiego wywalczyli nie tylko historyczny - bo pierwszy - punkt w I lidze, ale coś więcej. - Może teraz inne zespoły zaczną w końcu traktować nas poważnie. Do tej pory widziały w nas chłopców do bicia - podkreśla Marcin Adamczyk, jeden z ojców wczorajszego sukcesu.
Nie ma jednak wątpliwości, że takie opinie pojawiły się zdecydowanie za szybko. Wszak porażka na inaugurację z GKP Gorzów Wielkopolski żadnym blamażem nie była. - Tymczasem media obwieściły wszem i wobec, że jesteśmy słabi. Ale kto był na spotkaniu z gorzowianami, ten wie, okazaliśmy się dla nich godnym rywalem - przekonuje 28-letni obrońca.
- Patrząc na pojedynki, które za nami, nie mam wątpliwości, że stać nas nawet nie na utrzymanie, ale spokojne miejsce w środku tabeli - uważa Adamczyk. - Chcemy być najlepszym dowodem na to, że pieniądze w futbolu nie grają - dodaje z uśmiechem. I już teraz zapowiada, że Kluczbork zajdzie za skórę jeszcze niejednemu faworytowi...
Nie ma jednak wątpliwości, że takie opinie pojawiły się zdecydowanie za szybko. Wszak porażka na inaugurację z GKP Gorzów Wielkopolski żadnym blamażem nie była. - Tymczasem media obwieściły wszem i wobec, że jesteśmy słabi. Ale kto był na spotkaniu z gorzowianami, ten wie, okazaliśmy się dla nich godnym rywalem - przekonuje 28-letni obrońca.
- Patrząc na pojedynki, które za nami, nie mam wątpliwości, że stać nas nawet nie na utrzymanie, ale spokojne miejsce w środku tabeli - uważa Adamczyk. - Chcemy być najlepszym dowodem na to, że pieniądze w futbolu nie grają - dodaje z uśmiechem. I już teraz zapowiada, że Kluczbork zajdzie za skórę jeszcze niejednemu faworytowi...
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku