Mogli nie wystartować w lidze, a zdobyli brązowy medal

06.10.2009
- Zawodnicy powiedzieli mi czego oczekują od klubu. Teraz mamy czas, by ich propozycje przemyśleć i ustosunkować się do nich - wyjaśnia Marian Maślanka, prezes Włókniarza Częstochowa.
Dla Włókniarza to był niezwykle ciężki sezon. Jeszcze przed startem rozgrywek nie było wiadomo, czy częstochowianom uda się w ogóle wystartować. Prezes Marian Maślanka zdołał jednak pozbierać środki potrzebne do funkcjonowania klubu i drużyna zdołała wywalczyć brązowy medal! Tuż po zakończeniu rywalizacji rozpoczęły się już rozmowy na temat kolejnych rozgrywek. - Nie było to nic zobowiązującego. Po prostu wymieniliśmy uwagi na temat przyszłości. Zawodnicy powiedzieli mi czego oczekują od klubu. Teraz mamy czas, by ich propozycje przemyśleć i ustosunkować się do nich - wyjaśnia sternik "Lwów".

W drużynie powinien pozostać Nicki Pedersen. - On dobrze się czuje w Częstochowie i jesli uda nam się zgromadzić odpowiednie środki, to z pewnością go zatrzymamy - podkreśla Maślanka. Lee Richardson też nam przedstawił swoje żądania. Uprzedzał jednak, że rozmawia także z innymi pracodawcami, którzy widzieliby go w swoim składzie na kolejny sezon. Na razie jednak tymi sprawami się nie martwię. Najważniejsza jest spłata zobowiązań wobec zawodników. Mamy na to czas do 31 października - dodaje.

Z kolei pozostali obcokrajowcy, czyli Greg Hancock, Tai Woffinden i Lewis Bridger, mają ważne kontrakty i powinni pozostać we Włókniarzu na kolejny sezon.
źródło: SPORT/SportSlaski.pl

Przeczytaj również