Mogą dokonywać transferów i mogą... wrócić do domów

09.02.2012
By mogli dokonywać transferów, musieli przygotować dokumentację. - W ostatnim czasie właściwie mieszkaliśmy w tym klubie, bo pracowaliśmy przez 16-17 godzin dziennie - opowiada Marek Pieniążek.
Do Warszawy wybrali się prezes Radosław Nowakowski i członek zarządu Tomasz Sokoła, a także prawnik Polonii. - Chcieliśmy przygotować znacznie więcej, niż ZTP oczekiwał. Pokazaliśmy całość naszego zadłużenia. Na przykładzie każdego kolejnego zawodnika wskazywaliśmy, jak toczyły się z nim rozmowy, jak osiągnęliśmy porozumienie oraz ile należnych pieniędzy już mu wypłaciliśmy - tłumaczy dyrektor zarządzający.

- Nie ograniczyliśmy się do 10 nazwisk osób, które wcześniej poinformowały PZPN, że nie otrzymały należnych pieniędzy od Polonii. Niczego nie ukrywaliśmy, wyłożyliśmy karty na stół. Sądzę, że to spodobało się Związkowemu Trybunałowi Piłkarskiemu. Jeden z członków ZTP stwierdził nawet, że tak dobrze przygotowanej dokumentacji jeszcze nie widział - przekonuje dyrektor Pieniążek,

Przypomnijmy, że z większością zawodników podpisano ugody o ratalnej spłacie należności. Niektórym już udało się wypłacić wszystkie pieniądze. Siedzibę klubu z Bytomia przestało również nękać kilkunastu komorników, którzy jeszcze nie tak dawno pukali do drzwi i grozili zajmowaniem konta bankowego.

Cały trud byłby na nic, gdyby zakaz transferowy był prawomocny do zamknięcia okna transferowego. - Nie mielibyśmy praktycznie szans na utrzymanie - podkreślali działacze Polonii.

Dziś kontrakty powinni podpisać kolejni zawodnicy. Być może będą wśród nich Marcin Cabaj i Hermes.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również