Mobilizowali się, bo mieli przyjechać kibice. Nie przyjechali...
11.08.2011
- O tym, że obecnie nie jestem brany pod uwagę podczas ustalania podstawowej jedenastki, decydują tylko i wyłącznie kwestie sportowe. Podczas obozu w Dzierżoniowie złapałem kontuzję, której konsekwencje fizyczne widać do dziś, choć moja forma jest niemalże na najwyższym poziomie - mówi Marcin Pietroń.
Zawodnik już wyczekuje momentu, kiedy założy niebiesko-czerwony trykot z herbem gliwickiego Piasta na piersi.- Myślę, że niedługo z powrotem będę mógł regularnie pomagać kolegom w walce o punkty. Póki co ciężko trenuję i wierzę, że się to opłaci - dodaje "Piero".
Będąc już kilka lat w Gliwicach, Pietroń poznał jakie relacje panują między fanami Piasta Gliwice i Górnika Zabrze. Pomocnik rozumie o co walczą kibice "Piastunek", choć jest mu przykro, kiedy zamiast okrzyków związanych z dopingiem jego zespołu, słyszy... wskazówki kolegów. - Tych kibiców momentami brakuje. W Gliwicach jestem długo i poznałem tutejszych fanatyków z naprawdę dobrej strony. Teraz, w czasie protestu, mniej nam pomagają. Ja to poniekąd rozumiem, wiem o co walczą. Ale mam też nadzieję, że zapełnią ten piękny stadion, na którym niedługo będziemy grać, bo wolę słyszeć okrzyki odnośnie dopingu gliwickiego Piasta, niż wskazówki kolegów z zespołu - opowiada Pietroń.
- Przed meczem z Polonią Bytom rozmawialiśmy z chłopakami właśnie o kibicach. Słyszeliśmy, że w Bytomiu miało stawić się wielu naszych sympatyków. Strasznie "grzaliśmy się" na taki mecz. Niestety, protest pokrzyżował plany, a my, zawodnicy, musieliśmy obejść się bez ich pomocy, a szkoda - kończy z żalem.
Zawodnik już wyczekuje momentu, kiedy założy niebiesko-czerwony trykot z herbem gliwickiego Piasta na piersi.- Myślę, że niedługo z powrotem będę mógł regularnie pomagać kolegom w walce o punkty. Póki co ciężko trenuję i wierzę, że się to opłaci - dodaje "Piero".
Będąc już kilka lat w Gliwicach, Pietroń poznał jakie relacje panują między fanami Piasta Gliwice i Górnika Zabrze. Pomocnik rozumie o co walczą kibice "Piastunek", choć jest mu przykro, kiedy zamiast okrzyków związanych z dopingiem jego zespołu, słyszy... wskazówki kolegów. - Tych kibiców momentami brakuje. W Gliwicach jestem długo i poznałem tutejszych fanatyków z naprawdę dobrej strony. Teraz, w czasie protestu, mniej nam pomagają. Ja to poniekąd rozumiem, wiem o co walczą. Ale mam też nadzieję, że zapełnią ten piękny stadion, na którym niedługo będziemy grać, bo wolę słyszeć okrzyki odnośnie dopingu gliwickiego Piasta, niż wskazówki kolegów z zespołu - opowiada Pietroń.
- Przed meczem z Polonią Bytom rozmawialiśmy z chłopakami właśnie o kibicach. Słyszeliśmy, że w Bytomiu miało stawić się wielu naszych sympatyków. Strasznie "grzaliśmy się" na taki mecz. Niestety, protest pokrzyżował plany, a my, zawodnicy, musieliśmy obejść się bez ich pomocy, a szkoda - kończy z żalem.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów