Młokos z Ruchu od początku wiedział, że Chorzów to miejsce dla niego

24.11.2012
Arkadiusz Lewiński tydzień temu zadebiutował w ekstraklasie. Jak wspomina, nogi miał niczym z waty, ale tylko przez chwilę. Choć przyznaje, że bez pomocy reszty zespołu nie dałby sobie rady z presją.
- Zawsze wierzyłem, że wreszcie zagram w pierwszym zespole Ruchu w ekstraklasie. I przed mecze z Pogonią można było - po ustawieniu zespołu - coś przypuszczać, ale dopiero na odprawie przedmeczowej uświadomiono mi, że zagram - wspomina kulisy debiutu Lewiński.

- Nogi się może pode mną nie ugięły, ale przeszedł mnie wtedy dreszcz. Z gwizdkiem sędziego wszystko puściło - zdradza 21- latek.

Trudno byłoby defensorowi zaadoptować się na boisku w Szczecinie, gdyby nie pomoc bardziej doświadczonych kolegów z zespołu. Lewiński wiele zawdzięcza "Niebieskim". - Będę musiał kolegów zaprosić na coś większego po sezonie, a wszystko za pomoc w Szczecinie - dodaje.

Co ciekawe, Lewiński już w drugim, ewentualnie trzecim, swoim meczu w ekstraklasie planuje... "kołyskę"! - Oczekujemy z żoną Barbarą potomka, więc niebawem powinien przyjść na świat Antoś - mówi podekscytowany.
źródło: SportSlaski.pl/ Sport

Przeczytaj również