MKS Kluczbork, czyli: "Faceta poznaje się nie po tym, jak zaczyna..."
17.11.2009
Komentarz
Marcel Surowiak (obrońca MKS-u): W przeciągu całej rundy, naszą dyspozycję można chyba ocenić na plus. Po niemrawym początku, na szczęście przeżyliśmy metamorfozę. Zapłaciliśmy frycowe, pozbieraliśmy się w sobie i zaczęliśmy grać na miarę oczekiwań. Wiara we własne umiejętności przyniosła nam seryjnie zdobywane punkty. Musimy zrobić wszystko, aby po rundzie rewanżowej także znajdować się "nad kreską" oznaczającą pewne utrzymanie.
Plusy
Zespołowość i - paradoksalnie - brak gwiazd w składzie. Beniaminek udowodnił, że nawet bez wysoko opłacanych "nazwisk" może napsuć sporo krwi takim firmom jak: Pogoń Szczecin, Widzew Łódź, ŁKS Łódź czy GKS Katowice, jak również... "zawalić" kupony klientom punktów bukmacherskich. Co ciekawe, dokonali tego gracze, którzy jeszcze rok temu biegali po boiskach II ligi. Trzon drużyny po awansie na zaplecze ekstraklasy pozostał praktycznie niezmieniony.
Minusy
Początek sezonu. Podopieczni szkoleniowca Grzegorza Kowalskiego dopiero w 6. kolejce sięgnęli po komplet punktów. Dokonali jednak tego w starciu z Pogonią Szczecin, czyli aktualnym wiceliderem I ligi. Ich falstart został więc sympatykom MKS-u wynagrodzony.
Najlepszy zawodnik
Waldemar Sobota. 22-letni napastnik przyznał przed sezonem, że byłby w pełni usatysfakcjonowany z ośmiu bramek w lidze. Stan na półmetku rozgrywek? Cztery trafienia. Cel jest więc bliski realizacji, choć gdyby najlepszy snajper MKS-u w niektórych sytuacjach zachował więcej zimnej krwi, jego dorobek mógłby być (przynajmniej) dwa razy większy.
Najlepszy mecz
MKS Kluczbork - Widzew Łódź (2-0). "Budżety nie grają!" - dało się usłyszeć z ust piłkarzy po sensacyjnej wiktorii. Spotkanie z łodzianami było klasycznym meczem "na przełamanie". Dowód? Sześć kolejnych pojedynków bez porażki. Odtąd przeciwnicy przed rywalizacją z drużyną z 25-tysięcznego miasteczka, zaczęli spoglądać nań bez ironicznego uśmiechu.
Rozczarowanie
Jeśli większość ekspertów przed inauguracją rozgrywek myśląc o MKS-ie, mówiła: "murowany kandydat do spadku", trudno w 14. miejscu zespołu i dobrej grze przeciwko faworytom ligi doszukiwać się mankamentów. - Największym rozczarowaniem byłem chyba ja - uśmiecha się Marcel Surowiak. - Początek ligi był w moim wykonaniu nieudany. Później przytrafiły mi się dwie kontuzje i praktycznie całą rundę miałem z głowy - samokrytycznie przyznaje defensor.
Marcel Surowiak (obrońca MKS-u): W przeciągu całej rundy, naszą dyspozycję można chyba ocenić na plus. Po niemrawym początku, na szczęście przeżyliśmy metamorfozę. Zapłaciliśmy frycowe, pozbieraliśmy się w sobie i zaczęliśmy grać na miarę oczekiwań. Wiara we własne umiejętności przyniosła nam seryjnie zdobywane punkty. Musimy zrobić wszystko, aby po rundzie rewanżowej także znajdować się "nad kreską" oznaczającą pewne utrzymanie.
Plusy
Zespołowość i - paradoksalnie - brak gwiazd w składzie. Beniaminek udowodnił, że nawet bez wysoko opłacanych "nazwisk" może napsuć sporo krwi takim firmom jak: Pogoń Szczecin, Widzew Łódź, ŁKS Łódź czy GKS Katowice, jak również... "zawalić" kupony klientom punktów bukmacherskich. Co ciekawe, dokonali tego gracze, którzy jeszcze rok temu biegali po boiskach II ligi. Trzon drużyny po awansie na zaplecze ekstraklasy pozostał praktycznie niezmieniony.
Minusy
Początek sezonu. Podopieczni szkoleniowca Grzegorza Kowalskiego dopiero w 6. kolejce sięgnęli po komplet punktów. Dokonali jednak tego w starciu z Pogonią Szczecin, czyli aktualnym wiceliderem I ligi. Ich falstart został więc sympatykom MKS-u wynagrodzony.
Najlepszy zawodnik
Waldemar Sobota. 22-letni napastnik przyznał przed sezonem, że byłby w pełni usatysfakcjonowany z ośmiu bramek w lidze. Stan na półmetku rozgrywek? Cztery trafienia. Cel jest więc bliski realizacji, choć gdyby najlepszy snajper MKS-u w niektórych sytuacjach zachował więcej zimnej krwi, jego dorobek mógłby być (przynajmniej) dwa razy większy.
Najlepszy mecz
MKS Kluczbork - Widzew Łódź (2-0). "Budżety nie grają!" - dało się usłyszeć z ust piłkarzy po sensacyjnej wiktorii. Spotkanie z łodzianami było klasycznym meczem "na przełamanie". Dowód? Sześć kolejnych pojedynków bez porażki. Odtąd przeciwnicy przed rywalizacją z drużyną z 25-tysięcznego miasteczka, zaczęli spoglądać nań bez ironicznego uśmiechu.
Rozczarowanie
Jeśli większość ekspertów przed inauguracją rozgrywek myśląc o MKS-ie, mówiła: "murowany kandydat do spadku", trudno w 14. miejscu zespołu i dobrej grze przeciwko faworytom ligi doszukiwać się mankamentów. - Największym rozczarowaniem byłem chyba ja - uśmiecha się Marcel Surowiak. - Początek ligi był w moim wykonaniu nieudany. Później przytrafiły mi się dwie kontuzje i praktycznie całą rundę miałem z głowy - samokrytycznie przyznaje defensor.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku