Mirosław Smyła po zwyciestwie 4-1 nad Polkowicami: Mamy problem...

09.03.2013
- Po tym meczu okazuje się, że będzie problem, ale… bogactwa. Kartkowicze wrócą, Gielza wyzdrowieje, a i kolejne nazwiska będą dochodzić- mówił po sobotnim meczu Mirosław Smyła, który był w doskonałym nastroju.
- Polkowicom ten mecz się ułożył i był moment, że mógł być nawet „zamknięty”. Trzeba pochwalić Bartka Solińskiego, za to że nas uratował - powiedział na konferencji prasowej Mirosław Smyła. - Bramka na 1:1 nas uskrzydliła. Od tamtej chwili byliśmy zespołem, który miał większą możliwość wygrania meczu. Trochę tych sytuacji stworzyliśmy, mając przewagę nad Polkowicami - dodał  trener Rozwoju.

Trener przyznał, że przed pierwszym gwizdkiem sędziego miał obawy co do tego w jakiej dyspozycji jest jego drużyna. - Przygotowując się do tego spotkania byliśmy pełni obaw. Ostatnie gry kontrolne pokazały, że mamy problem ze strzelaniem bramek. Ponadto, posypała nam się drużyna, i to tak naprawdę w ostatnim momencie. Wypadł Sebastian Gielza, młodzież się całkowicie „skruszyła”, za kartki nie grali Daniel Sobas i Wojtek Król, nie potrafimy doleczyć Łukasza Kuta, po kontuzjach do formy wracają Adam Żak i Kamil Glenc… Był problem. A po tym meczu okazuje się, że będzie problem, ale… bogactwa. Kartkowicze wrócą, Gielza wyzdrowieje, a i kolejne nazwiska będą dochodzić. Oby wszyscy trenerzy mieli jednak kłopoty z nadmiarem zawodników - uśmiechnał się trener.

- Gratuluję swojemu zespołowi. I nie użyję słowa „chyba”. To był na pewno nasz najlepszy występ na własnym boisku w drugiej lidze. Mam nadzieję, że następne mecze pozwolą nam w równie efektowny i skuteczny sposób zdobywać punkty - zakończył Mirosław Smyła.
źródło: Rozwój Katowice

Przeczytaj również