Mirosław Smyła nie odczarował Rozwoju

07.09.2015
Sytuacja Rozwoju Katowice z tygodnia na tydzień staje się coraz cięższa. Katowiczanie przegrali wczoraj na własnym stadionie z Chrobrym Głogów, i zaliczyli piątą porażkę w sezonie.
Rafał Rusek/pressfocus.pl
W starciu pierwszej z ostatnią drużyną I ligi ciężko było jednak jasno stwierdzić, która drużyna jest liderem, a która zajmuje ostatnią pozycję. Spotkanie toczone przy silnym wietrze i mocno padającym deszczu stało na bardzo niskim poziomie.

„Wiedząc, że Chrobry chce grać w piłkę, rozgrywać atak pozycyjny i zdając sobie sprawę, że jesteśmy w roli czerwonej latarni, nie mogliśmy sobie pozwolić na „fajerwerki”. A już na pewno nie przez 90 minut. Stąd w pierwszej połowie decyzja o defensywnym ustawieniu i kontrach. Miało to sens, bo przez 43 minuty wiele się nie działo. Bramka wszystko popsuła” – opisał spotkanie na pomeczowej konferencji nowy trener Rozwoju Mirosław Smyła.

Faktycznie, kiedy zgromadzeni na stadionie kibice myśleli, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, w zamieszaniu w polu karnym najlepiej odnalazł się Michał Ilków-Gołąb, który wślizgiem wpakował piłkę do siatki.

W drugiej połowie obraz gry uległ zmianie. Rozwój był częściej przy piłce i stworzył sobie kilka niezłych sytuacji. Nie przyniosły one jednak skutku. Mimo to, trener Smyła stwierdził, że tak grający Rozwój to właśnie ten zespół, jaki chce oglądać:

"To droga, którą Rozwój będzie się starał iść i mam nadzieję, że dojdzie tam, gdzie jego miejsce, czyli poza strefę spadkową" - zakończył szkoleniowiec katowiczan.
źródło: rozwoj.info.pl
autor: Marcin Gruszczyński

Przeczytaj również