Mirosław Kmieć: Zagłębie Sosnowiec to... więcej niż klub
17.02.2013
Zagłębie Sosnowiec pokonało wczoraj Wisłę Kraków, dla której był to sprawdzian generalny przed startem ligi. - Pokazaliśmy, że jesteśmy bardzo inteligentni piłkarsko. Wystarczy krótki fragment treningu i piłkarze już realizują to, co im przekazuję. Wszyscy się śmiali, że byliśmy w górach na obozie, ale my tam byliśmy, żeby teraz mieć siłę do walki i biegania przez 90 minut, żebyśmy mogli grać wysokim pressingiem. Tego nie kupi się w Tesco, czy na Allegro. To trzeba wypracować i wytrenować. Zwycięstwo z Wisłą jest dla nas małą nagrodą za naszą pracę - twierdzi Mirosław Kmieć.
Zwycięstwo pomoże zawodnikom nabrać pewności siebie. - Jednak by przyszły efekty, to na boisku trzeba być nie tylko pewnym siebie, ale także dynamicznym i agresywnym. Nie bufoniastym, tylko pewnym siebie. Jesienią tego nam brakło, bo przed meczem byliśmy pewni swoich umiejętności i wartości, ale na boisku brakowało dynamiki i agresji. To próbuje narzucać i wytłumaczyć, najważniejsze, że wierzą we mnie i w to co robimy. My uzupełniamy siebie. To jest podstawa, ja nie chcę ich zaprowadzić w złą drogę, chcę by podnosili swoje umiejętności, chcę by byli lepsi i grali coraz wyżej, tego życzę im i sobie - dodaje.
Nie wszystko w Sosnowcu jest jednak sielankowe. Na trybuny znów wrócił konflikt, którego przyczyną jest najprawdopodobniej nie do końca jasne wyrzucenie z klubu Marcina Lachowskiego. - Zagłębie to jest więcej niż klub, Zagłębie to jest rodzina, chciałbym, żeby każdy kibic, który ma w sercu dobro tego klubu, zastanowił się, czy niszczymy tę rodzinę, o którą wszyscy pracownicy klubu dbają, a w największym wymiarze dba prezes Leszek Baczyński, czy pielęgnujemy. Chcielibyśmy, żeby to pielęgnować i szanować, by każdy to widział, że tutaj stara się dbać o byłych zawodników i obecną kadrę i o kibiców. To jest moje marzenie, by każdy zrozumiał, że tutaj każdego dnia ciężko się pracuje - kończy Mirosław Kmieć.
Zwycięstwo pomoże zawodnikom nabrać pewności siebie. - Jednak by przyszły efekty, to na boisku trzeba być nie tylko pewnym siebie, ale także dynamicznym i agresywnym. Nie bufoniastym, tylko pewnym siebie. Jesienią tego nam brakło, bo przed meczem byliśmy pewni swoich umiejętności i wartości, ale na boisku brakowało dynamiki i agresji. To próbuje narzucać i wytłumaczyć, najważniejsze, że wierzą we mnie i w to co robimy. My uzupełniamy siebie. To jest podstawa, ja nie chcę ich zaprowadzić w złą drogę, chcę by podnosili swoje umiejętności, chcę by byli lepsi i grali coraz wyżej, tego życzę im i sobie - dodaje.
Nie wszystko w Sosnowcu jest jednak sielankowe. Na trybuny znów wrócił konflikt, którego przyczyną jest najprawdopodobniej nie do końca jasne wyrzucenie z klubu Marcina Lachowskiego. - Zagłębie to jest więcej niż klub, Zagłębie to jest rodzina, chciałbym, żeby każdy kibic, który ma w sercu dobro tego klubu, zastanowił się, czy niszczymy tę rodzinę, o którą wszyscy pracownicy klubu dbają, a w największym wymiarze dba prezes Leszek Baczyński, czy pielęgnujemy. Chcielibyśmy, żeby to pielęgnować i szanować, by każdy to widział, że tutaj stara się dbać o byłych zawodników i obecną kadrę i o kibiców. To jest moje marzenie, by każdy zrozumiał, że tutaj każdego dnia ciężko się pracuje - kończy Mirosław Kmieć.
Polecane
II liga