Mirosław Kmieć: Okazało się, że ktoś nam zaciągnął hamulec ręczny

19.10.2013
Po porażce przed własną publicznością w minorowym nastroju był szkoleniowiec Zagłębia, Mirosław Kmieć. Trener sosnowiczan liczył na podtrzymanie passy bez porażki i kolejny komplet punktów.
Zagłębie przegrało na własnym boisku z MKS-em Kluczbork a postawa gospodarzy, zwłaszcza w drugiej połowie, pozostawiała wiele do życzenia. - Po serii remisów przyszła porażka, myśleliśmy, że po tym zwycięstwie nad Polonią Bytom, wszystko wróci do normy, gdyż zawodnicy kontuzjowani powracali, są w jednostce treningowej, meczowej. Dyspozycja ich z dnia na dzień rosła. Dzisiaj jedynie w pierwszej połowie w miarę to dobrze wyglądało. Po zmianie stron było bardzo źle, graliśmy niedokładnie, z minuty na minutę wkradała się nerwowość – przyznał szkoleniowiec Zagłębia.

Goście decydujący cios zadali w 85. minucie a sosnowiczanie nie potrafili się już podnieść.
- Zaryzykowaliśmy, zagraliśmy dwójką napastników. Nie mam pretensji do chłopaków, dążyli do zdobycia bramki, w pierwszej połowie sytuacji było dużo, w drugiej trochę mniej.  Odkryliśmy się, przeciwnik to wykorzystał i strzelił bramkę w samej końcówce. Myśleliśmy, że utrzymamy serię meczów bez porażki, pójdziemy za ciosem i podniesiemy się. Okazało się, że ktoś nam zaciągnął hamulec ręczny – mówił trener.

Mimo, że na konferencji prasowej Mirosław Kmieć był wyraźnie podłamany porażką, zaznaczył, że najważniejsze, by szybko się podnieść i być gotowym na kolejny mecz ligowy. - Powiedziałem chłopakom, że istotą działalności piłkarskiej, jest podnoszenie się w trudnych sytuacjach, pokonywanie trudów, barier. Po pokonaniu ich, zrozumiemy istotę naszej działalności. Jako dziecko ma się plany, by być piłkarzem, realizujemy się, stajemy się zawodowcami i każdego dnia musimy realizować się i potwierdzać swoją wartość, w każdym meczu musimy być lepsi od przeciwnika, nie możemy się zatrzymywać, bo rywale przestoje wykorzystują. Po pokonaniu barier będziemy mocniejsi, myślę, że nie może być gorzej niż dzisiaj w drugiej połowie – zakończył Kmieć.
źródło: Sportslaski.pl

Przeczytaj również