"Minęły czasy, gdy przeciwnikom na Stadionie Ludowym miękły nogi"
15.11.2012
Zawodnik Zagłębia Sosnowiec w rozmowie z dziennikiem "Sport" zastanawia się, dlaczego zawodnikom Jerzego Wyrobka tak fatalnie idzie w meczach u siebie. - Grałem w Zagłębiu po spadku z ekstraklasy. To był pierwszy sezon w II lidze i wtedy faktycznie magia działała. Oprawa, światło, klub z tradycjami, mocny skład. Było widać, że mniejsze kluby bardzo się obawiały tych meczów. Minęło jednak kilka lat i niewiele z tego zostało. To piąty sezon Zagłębia na tym poziomie rozgrywkowym. Klub stał się średniakiem, co jest bardzo smutne, bo jego miejsce nie jest tutaj - twierdzi Pajączkowski.
Problemem jest też ciągłe uzależnienie zespołu od formy Marcina Lachowskiego. - Nie do końca jesteśmy od niego uzależnieni, ale... Jeśli spojrzymy na to, ile goli zdobył i jak w tych meczach kształtowały się wyniki, to chyba trzeba powiedzieć, że jesteśmy. Marcin zdobywał najwięcej bramek, a gdy przestał, to przestaliśmy punktować. Trzeba mieć nadzieję, że w ostatnim meczu w Jarocinie ktoś z ofensywnych zawodników w końcu trafi - dodaje.
Jerzy Wyrobek już dawno zapowiadał, że Zagłębiu może być łatwiej zdobywać punkty na wyjazdach. - Drużyny u siebie grają bardziej otwarcie i pod tym względem jest łatwiej. Ale nie ma co dopisywać do tego jakiejś ideologii. Ta liga jest taka, że 90 procent meczów wygrywa ten, kto trafi pierwszy. Kluczowe jest to, że zdobywamy za mało bramek. Tu jest pies pogrzebany - kończy Adrian Pajączkowski.
Problemem jest też ciągłe uzależnienie zespołu od formy Marcina Lachowskiego. - Nie do końca jesteśmy od niego uzależnieni, ale... Jeśli spojrzymy na to, ile goli zdobył i jak w tych meczach kształtowały się wyniki, to chyba trzeba powiedzieć, że jesteśmy. Marcin zdobywał najwięcej bramek, a gdy przestał, to przestaliśmy punktować. Trzeba mieć nadzieję, że w ostatnim meczu w Jarocinie ktoś z ofensywnych zawodników w końcu trafi - dodaje.
Jerzy Wyrobek już dawno zapowiadał, że Zagłębiu może być łatwiej zdobywać punkty na wyjazdach. - Drużyny u siebie grają bardziej otwarcie i pod tym względem jest łatwiej. Ale nie ma co dopisywać do tego jakiejś ideologii. Ta liga jest taka, że 90 procent meczów wygrywa ten, kto trafi pierwszy. Kluczowe jest to, że zdobywamy za mało bramek. Tu jest pies pogrzebany - kończy Adrian Pajączkowski.
Polecane
II liga