Międzynarodowo w Bytomiu

04.03.2009
Przedstawiciele trzech-czterech państw tworzą nowe "zasieki obronne" drużyny Marka Motyki. Komunikacja? Jeszcze szwankuje, o czym przekonał ostatni ligowy mecz, z Wisłą Kraków.
Mistrz kraju miał kilka dogodnych okazji bramkowych. Gola Wisła strzeliła jednak kuriozalnego. - Jacek Broniewicz krzyknął do Lukasa Killara, aby puścił piłkę. I ten uchylił się, choć mógł równie dobrze wybić ją głową. Potem w szatni długo się przepraszali - zdradził szkoleniowiec bytomian, Marek Motyka.

Poprawienie gry obronnej było jego celem nadrzędnym w trakcie zimowych przygotowań. Jesienią Polonia miała najbardziej dziurawą defensywę w lidze! - Dla mnie, jako byłego obrońcy, to wstyd - irytował się Motyka. W kilku sparingach udało się zagrać na zero z tyłu, co zwiastowało zmianę na lepsze.

Defensywa została nieco przebudowana, lecz zachowała międzynarodowy kształt. Między słupkami stoi nadal Słowak Michal Pesković. Prawym obrońcą jest jego rodak Peter Hricko, a do środka wskoczył Czech Killar. - Szybko wywalczył sobie miejsce. Szukając optymalnego ustawienia, dostawiamy do niego partnera - nie kryje Motyka, który w ostatni piątek podjął jedną bardzo odważną decyzję. Ukrainiec Walerij Sokolenko w trakcie sparingów i jesienią tworzył tę międzynarodową kompilację. Mecz z Wisłą oglądał tymczasem z trybun, bo nie załapał się do meczowej osiemnastki.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również