Michniewicz: Forma Kędziory i Rubena to nie przypadek

08.12.2012
Przed ostatnim meczem rundy jesiennej w Gliwicach panuje dobry nastrój. Gliwiczanie mają szansę na wywiezienie z Bełchatowa trzech punktów. Jak ich szanse ocenia Maciej Michniewicz, były gracz Piasta?
Zakładając, że Piast Gliwice zwycięży dzisiaj w Bełchatowie, gliwiczanie będą mogli być już pewni utrzymania?
- Jeśli dzisiaj wygrają, będą mieli na koncie 22 punkty. A to, przy sytuacji GKS-u Bełchatów i Podbeskidzia Bielsko-Biała, jest wynikiem rewelacyjnym. Na pewno taka przewaga pozwoli Piastowi na spokojne przygotowania podczas sesji zimowej, a co potem - się okaże.

Z tym że tutaj chyba trudno mówić o innym scenariuszu. W końcu gliwicki atak tworzy para Ruben-Kędziora... Czyli jeden z najskuteczniejszych duetów w ekstraklasie [po pięć goli, przyp. DJ].
- Piast w ofensywie ma podobny skład, jak rok temu, kiedy robili awans. W ataku kluczowe jest zgranie, które tutaj wychodzi na każdym kroku. Więc nie uważam, że miejsce tych dwóch zawodników w czołówce strzelców jest czymś niespodziewanym. Zresztą, bardzo dobrze znam Wojtka [Kędziorę przyp. DJ], nieco gorzej Rubena. W każdym razie "Kędi" zawsze był skuteczny, więc fakt, że w ekstraklasie też mu się wiedzie, jest bardzo miły.

Gliwiczanie jesienią wyrobili sobie jakąś renomę w ekstraklasie?
- Piast tworzy solidną ekipę, z którą naprawdę trudno się konkuruje. Nie bez powodu przez 3/4 tej rundy gliwiczanie byli chwaleni za grę, a rywale podchodzili do meczów przeciwko nim z dużym szacunkiem i obawą o własną skórę. Widać ogrom pracy, który został włożony w tworzenie tego zespołu. Więc jakaś renoma już istnieje.

Jednak za pana czasów gliwiczanie nie byli aż tak nieskuteczni. Szczególnie w pierwszym sezonie po awansie z ówczesnej II ligi.
- Najważniejsze jest to, że Piast ma dużo punktów. Kiedy jeszcze ja grałem w Piaście, pamiętam, jak utrzymaliśmy się w ekstraklasie tracąc mało goli. Z czego to wynikało? Może z koncentracji, ale pewnie też z nastawienia. Gorzej było jednak, kiedy nagle przestaliśmy być skuteczni w defensywie, a w atakach jak nie szło, tak nie szło... Wtedy zaczęły się problemy, bo nie zdobywaliśmy punktów. Efekt - spadek... Teraz jest inaczej - zespół jest też całkiem inny. Ja pamiętam z obecnego składu zaledwie kilku chłopaków.

Ale skuteczność w ataku nie może być wytłumaczeniem błędów w defensywie. Jak zaradzić temu felerowi?
- Lepiej jest przegrać jeden mecz 0-4, niż trzy razy 0-1 - zawsze to powtarzam. Z kolei powodem tych błędów może być po prostu koncentracja, albo raczej jej brak. Czasem ona zawodni, i defensywa się rozsypuje. Ale to można, na pewno, naprawić. Wydaje mi się, że zimą wariant defensywie zostanie solidnie przećwiczony.

Gliwiczan od przerwy zimowej dzieli kilka godzin. Tylko pytanie, w jakich nastrojach do niej przystąpią... W GKS-ie nie dzieje się najlepiej - to dobry prognostyk dla Piasta?
- Bełchatów ma na tyle szeroką kadrę, że strata Tomasza Wróbla nie będzie tak odczuwalna. Co do samej wagi starcia - obie ekipy będą chciały ten mecz wygrać. Na korzyść GKS-u przemawia fakt, że będą gospodarzem. Gliwiczanie nie są wiodącym zespołem w naszej lidze, stąd Bełchatów będzie szukać ostatnich punktów tej jesieni, żeby się uspokoić i z w miarę pozytywnym nastawieniem wejść w cykl przygotowawczy. Na pewno wygrana będzie ważniejsza dla gospodarzy...

Rozmawiał Dawid Jenczmyk.

GKS Bełchatów - Piast Gliwice
sobota, 13:30
Sędziuje Tomasz Musiał (Kraków).
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również