Michała Efira gol numer 1
11.08.2014
Dla niegdysiejszego reprezentanta kraju juniorów wczorajsza bramka była nie tylko pierwszą w barwach „Niebieskich”. Była też debiutanckim trafieniem w Ekstraklasie. O ile bowiem Efir miał już okazję grać wśród najlepszych w Polsce, także jako Legionista, to do siatki na boiskach naszej najwyższej klasy rozgrywkowej, do wczoraj nie umiał trafić.
W niedzielę, na stadionie przy Reymonta, wykorzystał podanie kolegi z zespołu i strzałem, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka, pokonał Michała Buchalika. W takiej sytuacji nie powinna dziwić wypowiedź Efira, jaką możemy dziś przeczytać na jego Facebookowym profilu: "Ufff, nareszcie. Będę szczery - ostatni raz tyle SMS-ów dostałem po trzecim zerwaniu więzadeł... Dzięki wielkie za wiarę, wsparcie. Czuję, że bardzo wielu życzliwych ludzi chce dla mnie jak najlepiej. Kamień z serca, że wreszcie mogę odhaczyć tę pierwszą bramkę w Ekstraklasie, choć jest niedosyt, bo nie dała zwycięstwa. Coraz lepiej rozumiem się z chłopakami w Ruchu. Uspokajam, że wkrótce zaczniemy regularnie punktować, bo w takiej atmosferze po prostu wyniki przyjdą same. Na koniec mogę tylko powiedzieć, że naprawdę warto marzyć. Warto dawać sobie kolejne szanse, podnosić się z kolan (ha! Nawet tych poharatanych). Były momenty zadumy, było chwilowe zwątpienie ale zawsze widziałem światełko w tunelu. Opłacało się."
Zanosi się na to, że chorzowianie mogą mieć jeszcze wiele pożytku z gry tego zawodnika i to pomimo faktu, że tak wiele osób obawiało się o przyszłość Michała Efira, w związku z jego skłonnością do kontuzji. Póki co z graczy pozyskanych przed sezonem to właśnie wychowanek Wieniawy Lublin zachowuje nienaganny stan zdrowia, czego nie można powiedzieć o innych nabytkach chorzowian.
W niedzielę, na stadionie przy Reymonta, wykorzystał podanie kolegi z zespołu i strzałem, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka, pokonał Michała Buchalika. W takiej sytuacji nie powinna dziwić wypowiedź Efira, jaką możemy dziś przeczytać na jego Facebookowym profilu: "Ufff, nareszcie. Będę szczery - ostatni raz tyle SMS-ów dostałem po trzecim zerwaniu więzadeł... Dzięki wielkie za wiarę, wsparcie. Czuję, że bardzo wielu życzliwych ludzi chce dla mnie jak najlepiej. Kamień z serca, że wreszcie mogę odhaczyć tę pierwszą bramkę w Ekstraklasie, choć jest niedosyt, bo nie dała zwycięstwa. Coraz lepiej rozumiem się z chłopakami w Ruchu. Uspokajam, że wkrótce zaczniemy regularnie punktować, bo w takiej atmosferze po prostu wyniki przyjdą same. Na koniec mogę tylko powiedzieć, że naprawdę warto marzyć. Warto dawać sobie kolejne szanse, podnosić się z kolan (ha! Nawet tych poharatanych). Były momenty zadumy, było chwilowe zwątpienie ale zawsze widziałem światełko w tunelu. Opłacało się."
Zanosi się na to, że chorzowianie mogą mieć jeszcze wiele pożytku z gry tego zawodnika i to pomimo faktu, że tak wiele osób obawiało się o przyszłość Michała Efira, w związku z jego skłonnością do kontuzji. Póki co z graczy pozyskanych przed sezonem to właśnie wychowanek Wieniawy Lublin zachowuje nienaganny stan zdrowia, czego nie można powiedzieć o innych nabytkach chorzowian.
Polecane
Ekstraklasa