Michal Pesković uratował skórę Rafałowi Grodzickiemu

22.09.2011
- Ćwiczyliśmy przed meczem rzuty karne. Starałem się skupić na tyle, by nie rzucić się zbyt wcześnie - mówił Michal Pesković po tym, jak w meczu z ŁKS-em Łódź obronił rzut karny wykonany przez Tomasza Nowaka.
Chwilę wcześniej sędzia Mariusz Podgórski wskazał "na wapno", dopatrując się przewinienia Rafała Grodzickiego. - Nie było faulu! Maciej Bykowski czekał na taką decyzję - zarzekał się obrońca Ruchu. Sprawozdawcy telewizyjnie byli odmiennego zdania. Faktem jest, że Grodzicki sprokurował w tym sezonie już dwa rzuty karne, których rywale nie wykorzystali! Przypomnijmy, że w meczu z Jagiellonią Białystok pomylił się Tomasz Frankowski.

- Cieszę się, że szczęście do mnie wróciło, a nasz bramkarz pokazał się z tak dobrej strony. To dodało pewności całemu zespołowi, od tego momentu zaczęliśmy grać z większą werwą - wskazał "Grodek".

Cichym bohaterem był Michal Pesković, który zatrzymał Tomasza Nowaka. - Ćwiczyliśmy przed meczem rzuty karne. Starałem się skupić na tyle, by nie rzuci się zbyt wcześnie - tłumaczy Słowak, który w pierwszym zespole Ruchu zagrał dopiero po raz czwarty. A zaprezentował się naprawdę nieźle. Każda jego interwencja była pewna i spokojna.



- Do każdej piłki staram się iść, jak do ostatniej. Pamiętam, że za mną nie ma już nikogo. Cóż, rzadko gram. Chciałoby się bronić częściej - przyznał. Peskovicia pochwalił Grodzicki. - Michał pokazał, że jest bardzo dobrym bramkarzem - powiedział kapitan Ruchu.

Jeśli Pesković nie będzie bronił w lidze, to zapewne w myśl zasad Waldemara Fornalika będzie wystawiany w Pucharze Polski. Im dalej Ruch zajdzie, tym więcej szans dostanie.

- Puchar Polski to najkrótsza droga, by coś osiągnąć. Wierzę, że zajdziemy bardzo daleko. Wiem, że finał zostanie rozegrany na Stadionie Narodowym. To też motywuje - zakończył Rafał Grodzicki.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również