Miały być kary, ale nie będzię. Zawodnikom Odry upiekło się

03.11.2009
Robert Moskal zapowiadał wyciągnięcie konsekwencji za porażkę z Arką. - Nie ma żadnych kar dla piłkarzy. Skończyło się na męskich rozmowach. Czekam teraz na rehabilitację - oznajmia trener Odry.
Dzisiaj odbyła się rozmowa piłkarzy z prezesem Ireneuszem Serwotką oraz szkoleniowcem. Nie nałożono jednak ani kar finansowych, ani nikt nie został przesunięty do zespołu występującego w Młodej Ekstraklasie. - Skończyło się na męskich rozmowach. Widać po zespole pozytywną reakcję. Piłkarze dokładnie zdają sobie sprawę, że zagrali w Gdyni bardzo słabe spotkanie. Czekam teraz na rehabilitację w piątkowym, niezwykle istotnym dla nas pojedynku z Zagłębiem Lubin - mówi Moskal.

- To był nasz najsłabszy mecz po zmianie trenera. Zaprezentowaliśmy może 40 procent naszych możliwości - przyznaje pomocnik z Bogumińskiej, Krzysztof Markowski. Co sądzi o karach, które mogły spotkać jego i kolegów z szatni? - One nigdy nie wpływają pozytywnie na zespół - uważa.

Największym problem w ekipie znad czeskiej granicy jest to, że nie bardzo wiadomo, gdzie leżą przyczyny takiej słabej postawy. - Trudno nam to wszystko wytłumaczyć - przyznaje defensor Odry, Robert Kłos. - Z każdym kolejnym dniem mojej pracy w Wodzisławiu Śląskim widoczna była progresja. Sami zawodnicy buńczucznie się wypowiadali jadąc nad morze, a wyglądało to tak, jak wyglądało. Mam nadzieję, że równie słabe spotkanie w naszym wykonaniu już się więcej nie powtórzy - mówi szkoleniowiec.
autor: Sebastian Skierski

Przeczytaj również