"Miałem ochotę się rozebrać i dać Piechowi choć jedną porządną piłkę"
21.11.2012
- Bez tych doświadczonych zawodników osamotniony i zagubiony czuł się Arkadiusz Piech, któremu nie miał kto podawać piłki, a jeśli już to robił, to zwykle górą - mówi Gilewicz.
Podobnie sądzi Tadeusz Małnowicz, były napastnik chorzowian. - Aruś - bo to mój ulubieniec - nie może biegać do każdej piłki, nie może sam walczyć z pięcioma rywalami na raz. Patrząc, jak jest osamotniony, miałem ochotę sam się rozebrać i zagrać mu choć jedną porządną piłkę. Niestety, brakowało mi walki do ostatniego tchu. Nie rozumiem w ogóle gry Litwina Panki, który w dwóch ostatnich meczach chyba sprintu nie zrobił - przekonuje.
Gilewicz uważa jednak, że Jacek Zieliński słusznie stawia w tej sytuacji na młodzież. - Brawo. Filip Starzyński należał w spotkaniu z Pogonią do najjaśniejszych punktów zespołu, choć minusik dla niego, że swoim inteligentnym graniem za mało wspierał prostopadłymi piłkami Piecha. Generalnie bez paniki. Ruch ma na tyle mocną kadrę, że jak wszyscy wrócą do zdrowia, to wiosną na pewno odbije się w górę - kończy.
Podobnie sądzi Tadeusz Małnowicz, były napastnik chorzowian. - Aruś - bo to mój ulubieniec - nie może biegać do każdej piłki, nie może sam walczyć z pięcioma rywalami na raz. Patrząc, jak jest osamotniony, miałem ochotę sam się rozebrać i zagrać mu choć jedną porządną piłkę. Niestety, brakowało mi walki do ostatniego tchu. Nie rozumiem w ogóle gry Litwina Panki, który w dwóch ostatnich meczach chyba sprintu nie zrobił - przekonuje.
Gilewicz uważa jednak, że Jacek Zieliński słusznie stawia w tej sytuacji na młodzież. - Brawo. Filip Starzyński należał w spotkaniu z Pogonią do najjaśniejszych punktów zespołu, choć minusik dla niego, że swoim inteligentnym graniem za mało wspierał prostopadłymi piłkami Piecha. Generalnie bez paniki. Ruch ma na tyle mocną kadrę, że jak wszyscy wrócą do zdrowia, to wiosną na pewno odbije się w górę - kończy.
Polecane
Ekstraklasa