Miał być pół roku, a został na sześć lat. Pożegnanie Pulkowskiego

31.05.2011
Był w ostatnim czasie zawodnikiem najdłużej związanym z Ruchem. W końcu nadszedł jednak moment, w którym Michał Pulkowski rozstał się z klubem z Chorzowa. Żalu do nikogo nie ma.
"Pulo" w ostatnich sezonach stracił miejsce w pierwszym składzie, grał coraz rzadziej. - Skład jest autorskim pomysłem jednego człowieka i tak być powinno. Ja mogę tylko z uśmiechem przyznać, że nie przegrałem na boisku rywalizacji, bo... nie grałem wiosną. Od razu jednak dodam, by nie było żadnych niedomówień - nie mam żalu. Wszystko odbyło się tak, jak w cywilizowanym świecie. Dowiedziałem się o wszystkim od dyrektora Mirosława Mosóra i trenera Waldemara Fornalika. Podaliśmy sobie ręce na pożegnanie i zawsze dłonie sobie uściśniemy - zapewnia 32-latek.

I choć jego kontrakt nie zostanie przedłużony, to do Chorzowa zawsze będzie wracał z sentymentem. - W takiej szatni nigdy w życiu nie siedziałem i już nie będę siedział. I choć wiadomo z jakim klubem sympatyzuję, to Ruch zawsze będę nosił głęboko w sercu - podkreśla.

Plany na przyszłość? - W rozmowie z żoną ustaliliśmy, że nie ruszę się nigdzie poza obszar Polski. Są już jakieś wstępne zapytania, nawet z bardzo daleka, ale zobaczymy. 20 czerwca kończę kurs trenerski na katowickiej AWF, potem spotkam się jeszcze z kolegami i wtedy zaproszę ich na pożegnalnego browara - zapowiada Pulkowski.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również