Menedżer Maków: To jest skur********o, że każe im się tam grać

03.08.2013
- Oni mieli grać w reprezentacji, a nie z Niepołomicami, Brzeskiem czy ROW-em Rybnik. Trener Kiereś dba tylko o swój tyłek i nic innego go nie interesuje - mówi Ireneusz Hurwicz, menedżer braci Maków.
Nie jest tajemnicą, że Piast Gliwice z chęcią widziałby Mateusza i Michała Maków u siebie. Zgody na transfer nie wyraża jednak trener GKS-u Bełchatów, Kamil Kiereś. Nie tylko przy Okrzei liczą, że bracia wrócą na Śląsk. - Wielką krzywdą jest dla nich, że każe im się grać w I lidze, bo to nie tak miało wyglądać. Oni mieli grać w reprezentacji, a nie z Niepołomicami, Brzeskiem czy ROW-em Rybnik. W każdej normalnej lidze, gdy zespół spada z ekstraklasy i młody zawodnik deklaruje, że chce odejść, to nikt mu nie blokuje kariery, a tutaj trener Kiereś dba tylko o swój tyłek i nic innego go nie interesuje - mówi menedżer zawodników, Ireneusz Hurwicz.

- Nie sądzę, by GKS nie poradził sobie bez Mateusza Maka, że już nie wspomnę o Michale. W jego miejsce można spokojnie znaleźć innego zawodnika i dać mu się rozwijać. To jest po prostu wyjątkowe skur********o, że każe im się tam grać. To niestety trzeba tak nazwać, bo to jest tragedia, że oni zostają w Bełchatowie - uważa agent. - Jeśli prezesi się dogadają, to do transferu może dojść. Tam są właśnie między prezesami jakieś układy, ale w to nie będę wnikać. Mogę tylko powiedzieć, że to właśnie na tym poziomie się obecnie odbywa - zdradza Hurwicz.
źródło: transfery.info

Przeczytaj również