Menedżer ds. sprzedaży Piasta: Trzeba otworzyć się na kibiców!
01.02.2013
Z dniem 1 lutego nowym menedżerem ds. sprzedaży został Jarosław Kaszowski. Wcześniej nikt - oficjalnie - nie pełnił w gliwickim klubie takiej funkcji. Powołanie na wspomniane stanowisko właśnie Kaszowskiego spotkało się na początku z wieloma pytaniami - jak to?! "Kasza" puszcza jednak zaszłości w niepamięć. - Jarek Kaszowski wraca do Piasta - tak! Ja się na klub nie obraziłem. Jest nowy udziałowiec, nowa rada nadzorcza, która daje szanse, żeby wykorzystać odpowiedni moment na promocję Piasta.
- Co prawda nie będę kopać piłki, a zajmę się czymś nowym, co ciekawie się nazywa. Menedżer ds. sprzedaży. Generalnie chodzi o to, żeby zrobić wszystko, by na stadionie pojawiało się więcej osób - uogólnia Kaszowski.
Jak więc pracować będzie w najbliższym czasie "Kasza"? - Pierwszym, podstawowym założeniem jest otworzenie się dla kibiców. Od teraz nie tylko fani będą przychodzić po bilety, ale one będą przychodzić do fanów. Dostępność wejściówek musi być bardziej powszechna, a ludzie muszą chcieć je nabyć. Żeby chcieć kupić, trzeba o nich wiedzieć - i to kolejna kwestia do poprawy - dodaje.
Do inauguracji rundy rewanżowej zostało niespełna 30 dni. Kaszowski zdaje sobie sprawę, że przez ten fakt poprzeczka jest ustawiona jeszcze wyżej. - Czas nas goni, bo za miesiąc rusza liga. Ale mam wiele pomysłów, a spora część spotkała się z aprobatą ze strony władz klubu. Stąd nie pozostaje nic innego, jak czym prędzej zabrać się do roboty. Myślę, że aktywny będzie już ten weekend - zaznacza.
Kiedy będzie widać, że nowy menedżer faktycznie w klubie działa? - Na efekty będzie trzeba trochę poczekać, ale od przyszłego tygodnia może będą widoczne jakieś kroczki w tej pracy. Jest to dla mnie nowość, więc muszę się też obyć "w fachu".
Czego finalnie prezesi Jarosław Kołodziejczyk i Zbigniew Kałuża oczekują od Kaszowskiego? - .Dążymy do tego, aby Piast miał obiekt, który może się regularnie zapełniać. Gliwiczanie mają mieć po prostu łatwo, bo tylko kibice zapewnią życie.
Jeszcze niedawno między Kaszowskim, a klubem nie było kolorowo. Wiele zarzutów jednej strony na drugą, odbijanie piłeczki i niesmaki - to jednak odeszło w niepamięć. Przynajmniej ze strony "Kaszy" i Piasta. - Odebrałem mnóstwo telefonów, a niemalże wszyscy się dziwią - i jednocześnie dopingują. To jest fajne, a mnie dodatkowo mobilizuje - podkreśla "Kasza", przypominając, że ludzie związani z piłką wciąż pamiętają o zaszłościach na linii Kaszowski-Piast.
Z czym startuje Gliwiczanin w nowej roli? - Stadion się zapełnia w połowie i to nie jest do przyjęcia. Właśnie dlatego trzeba do ludzi wyjść, bo takie miasto jak Gliwice nie może mieć na Piaście frekwencji na poziomie 50-60% - kończy.
- Co prawda nie będę kopać piłki, a zajmę się czymś nowym, co ciekawie się nazywa. Menedżer ds. sprzedaży. Generalnie chodzi o to, żeby zrobić wszystko, by na stadionie pojawiało się więcej osób - uogólnia Kaszowski.
Jak więc pracować będzie w najbliższym czasie "Kasza"? - Pierwszym, podstawowym założeniem jest otworzenie się dla kibiców. Od teraz nie tylko fani będą przychodzić po bilety, ale one będą przychodzić do fanów. Dostępność wejściówek musi być bardziej powszechna, a ludzie muszą chcieć je nabyć. Żeby chcieć kupić, trzeba o nich wiedzieć - i to kolejna kwestia do poprawy - dodaje.
Do inauguracji rundy rewanżowej zostało niespełna 30 dni. Kaszowski zdaje sobie sprawę, że przez ten fakt poprzeczka jest ustawiona jeszcze wyżej. - Czas nas goni, bo za miesiąc rusza liga. Ale mam wiele pomysłów, a spora część spotkała się z aprobatą ze strony władz klubu. Stąd nie pozostaje nic innego, jak czym prędzej zabrać się do roboty. Myślę, że aktywny będzie już ten weekend - zaznacza.
Kiedy będzie widać, że nowy menedżer faktycznie w klubie działa? - Na efekty będzie trzeba trochę poczekać, ale od przyszłego tygodnia może będą widoczne jakieś kroczki w tej pracy. Jest to dla mnie nowość, więc muszę się też obyć "w fachu".
Czego finalnie prezesi Jarosław Kołodziejczyk i Zbigniew Kałuża oczekują od Kaszowskiego? - .Dążymy do tego, aby Piast miał obiekt, który może się regularnie zapełniać. Gliwiczanie mają mieć po prostu łatwo, bo tylko kibice zapewnią życie.
Jeszcze niedawno między Kaszowskim, a klubem nie było kolorowo. Wiele zarzutów jednej strony na drugą, odbijanie piłeczki i niesmaki - to jednak odeszło w niepamięć. Przynajmniej ze strony "Kaszy" i Piasta. - Odebrałem mnóstwo telefonów, a niemalże wszyscy się dziwią - i jednocześnie dopingują. To jest fajne, a mnie dodatkowo mobilizuje - podkreśla "Kasza", przypominając, że ludzie związani z piłką wciąż pamiętają o zaszłościach na linii Kaszowski-Piast.
Z czym startuje Gliwiczanin w nowej roli? - Stadion się zapełnia w połowie i to nie jest do przyjęcia. Właśnie dlatego trzeba do ludzi wyjść, bo takie miasto jak Gliwice nie może mieć na Piaście frekwencji na poziomie 50-60% - kończy.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów