"Meczem z Lechem pokazaliśmy, że stać nas na powalczenie z każdym"
26.07.2013
- Musimy się skupić tylko na sobie, tak jak to było w meczu z Lechem Poznań, szczególnie w drugiej połowie. Wierzę, że jesteśmy w stanie przeciwstawić się każdej drużynie w ekstraklasie - mówi w rozmowie przedmeczowej Bartłomiej Babiarz.
Młody pomocnik "Niebieskich" był małym objawieniem pierwszego meczu z Lechem. Wyróżniał się dużą walecznością w środku pola, a przy strzale z dystansu w pierwszej połowie zabrakło odrobiny szczęścia, by piłka zatrzepotała w siatce.- Dostałem się do Ruchu po niezłym sezonie w pierwszej lidze. Organizacyjnie i sportowo istnieje bardzo duża różnica między ekstraklasą, a jej zapleczem. Mam zamiar jednak udowodnić, że poradzę sobie również i na najwyższym szczeblu rozgrywek - mówi Babiarz.
Poprzedni sezon okazał się dla "Niebieskich" kompletną klapą. Od obecnego - oprócz Babiarza - dołączyło do zespołu wielu młodych, utalentowanych chłopaków. Soliński, Brodziński, Dziwniel. Zostali też Włodyka, Starzyński. Jest też "starszyzna" - doświadczeni Malinowski, Stawarczyk, przyszedł Surma. - Wydaje mi się, że w Ruchu zebrała się grupa osób mających coś do udowodnienia. Nowi chcą pokazać, że nie przez przypadek trafili do drużyny. Niektórzy dopiero zapoznają się z murawami ekstraklasy, tak jak ja, co tym bardziej wywołuje wielką ambicję boiskową - podkreśla.
"Babi" podkreśla, że obecnie przy Cichej grają piłkarze, od których dużo może się nauczyć. - Są zawodnicy z ogromną przeszłością ekstraklasową, od których mogę czerpać dużo doświadczenia. Takimi zawodnikami są Malinowski i Surma i dodatkowo grają na tej pozycji co ja. Razem mają ponad 800 występów w ekstraklasie, podpatruję ich na treningach meczach i staram się wyciągać to co najlepsze - mówi z szacunkiem młody pomocnik.
Przed sezonem wielu twierdziło, że chorzowianie będą chłopcami do bicia. Pierwszy mecz, wicemistrz Polski, a przy Cichej zobaczyliśmy Ruch, który wydawał się już nieco zapomniany. Ruch ambitny, walczący i niezły piłkarsko. Ruch, który docenili nie tylko kibice, ale i wszyscy śledzący ekstraklasę. - Meczem z Lechem pokazaliśmy, że stać nas na powalczenie z każdym. Takim murowanym faworytem do spadku byłem także w GKS-ie Tychy. Było zupełnie inaczej - tam też stworzyliśmy fajną ekipę i w każdym meczu pokazywaliśmy, że determinacją i walką można coś ugrać. Wierzę, że z tą drużyną, którą mamy w Chorzowie, jesteśmy w stanie urwać punkty każdemu - podkreśla wychowanek Hetmana Katowice.
O Lechii Gdańsk Babiarz wypowiada się z respektem, lecz można wyczuć, że w Chorzowie apetyt rośnie w miarę jedzenia i wiele osób liczy, że w piątek punkty zostaną przy Cichej. Nieoficjalnie mówi się, że w ekipie gości zabraknąć ma Buzały, Janickiego, Machaja i Deleu. - To logiczne, że nie możemy skupiać się na pojedynczych zawodnikach. Wyjątek w Lechii stanowi Matsui. Zaimponował w ostatnim meczu i to jego musimy obdarzyć szczególną opieką. Przede wszystkim jednak musimy skupić się tylko na sobie, tak jak w meczu z Lechem, zwłaszcza w drugiej połowie. Wierzę, że jesteśmy w stanie przeciwstawić się każdej drużynie w ekstraklasie, także gdańszczanom - zaznacza.
"Babi" nie krył słów uznania dla postawy kibiców w konfrontacji z Lechem i liczy na powtórkę. - Byliśmy zachwyceni postawą kibiców w meczu z "Kolejorzem". Byli naszym 12 zawodnikiem. Bardzo byśmy chcieli, żeby frekwencja i zaangażowanie fanów w meczu z Lechią było przynajmniej takie samo. Nie chcemy nic obiecywać, ale uważam, że jesteśmy w stanie pokazać naszą grą, że mamy charakter i zacięcie do walki - kończy Babiarz.
Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk
piątek, 18:00
sędzia Tomasz Musiał (Kraków)
Młody pomocnik "Niebieskich" był małym objawieniem pierwszego meczu z Lechem. Wyróżniał się dużą walecznością w środku pola, a przy strzale z dystansu w pierwszej połowie zabrakło odrobiny szczęścia, by piłka zatrzepotała w siatce.- Dostałem się do Ruchu po niezłym sezonie w pierwszej lidze. Organizacyjnie i sportowo istnieje bardzo duża różnica między ekstraklasą, a jej zapleczem. Mam zamiar jednak udowodnić, że poradzę sobie również i na najwyższym szczeblu rozgrywek - mówi Babiarz.
Poprzedni sezon okazał się dla "Niebieskich" kompletną klapą. Od obecnego - oprócz Babiarza - dołączyło do zespołu wielu młodych, utalentowanych chłopaków. Soliński, Brodziński, Dziwniel. Zostali też Włodyka, Starzyński. Jest też "starszyzna" - doświadczeni Malinowski, Stawarczyk, przyszedł Surma. - Wydaje mi się, że w Ruchu zebrała się grupa osób mających coś do udowodnienia. Nowi chcą pokazać, że nie przez przypadek trafili do drużyny. Niektórzy dopiero zapoznają się z murawami ekstraklasy, tak jak ja, co tym bardziej wywołuje wielką ambicję boiskową - podkreśla.
"Babi" podkreśla, że obecnie przy Cichej grają piłkarze, od których dużo może się nauczyć. - Są zawodnicy z ogromną przeszłością ekstraklasową, od których mogę czerpać dużo doświadczenia. Takimi zawodnikami są Malinowski i Surma i dodatkowo grają na tej pozycji co ja. Razem mają ponad 800 występów w ekstraklasie, podpatruję ich na treningach meczach i staram się wyciągać to co najlepsze - mówi z szacunkiem młody pomocnik.
Przed sezonem wielu twierdziło, że chorzowianie będą chłopcami do bicia. Pierwszy mecz, wicemistrz Polski, a przy Cichej zobaczyliśmy Ruch, który wydawał się już nieco zapomniany. Ruch ambitny, walczący i niezły piłkarsko. Ruch, który docenili nie tylko kibice, ale i wszyscy śledzący ekstraklasę. - Meczem z Lechem pokazaliśmy, że stać nas na powalczenie z każdym. Takim murowanym faworytem do spadku byłem także w GKS-ie Tychy. Było zupełnie inaczej - tam też stworzyliśmy fajną ekipę i w każdym meczu pokazywaliśmy, że determinacją i walką można coś ugrać. Wierzę, że z tą drużyną, którą mamy w Chorzowie, jesteśmy w stanie urwać punkty każdemu - podkreśla wychowanek Hetmana Katowice.
O Lechii Gdańsk Babiarz wypowiada się z respektem, lecz można wyczuć, że w Chorzowie apetyt rośnie w miarę jedzenia i wiele osób liczy, że w piątek punkty zostaną przy Cichej. Nieoficjalnie mówi się, że w ekipie gości zabraknąć ma Buzały, Janickiego, Machaja i Deleu. - To logiczne, że nie możemy skupiać się na pojedynczych zawodnikach. Wyjątek w Lechii stanowi Matsui. Zaimponował w ostatnim meczu i to jego musimy obdarzyć szczególną opieką. Przede wszystkim jednak musimy skupić się tylko na sobie, tak jak w meczu z Lechem, zwłaszcza w drugiej połowie. Wierzę, że jesteśmy w stanie przeciwstawić się każdej drużynie w ekstraklasie, także gdańszczanom - zaznacza.
"Babi" nie krył słów uznania dla postawy kibiców w konfrontacji z Lechem i liczy na powtórkę. - Byliśmy zachwyceni postawą kibiców w meczu z "Kolejorzem". Byli naszym 12 zawodnikiem. Bardzo byśmy chcieli, żeby frekwencja i zaangażowanie fanów w meczu z Lechią było przynajmniej takie samo. Nie chcemy nic obiecywać, ale uważam, że jesteśmy w stanie pokazać naszą grą, że mamy charakter i zacięcie do walki - kończy Babiarz.
Ruch Chorzów - Lechia Gdańsk
piątek, 18:00
sędzia Tomasz Musiał (Kraków)
Polecane
Ekstraklasa