Mecz Odry Wodzisław z Flotą nie dojdzie do skutku?!
27.05.2011
Wodzisławianie zalegają dwa tysiące złotych firmie ochroniarskiej "Centrum" z Gliwic za pracę w czasie meczu z ŁKS-em Łódź. W tamtym spotkaniu nie wypłacono też ryczałtu sędziom, którzy powinno zainkasować ogółem cztery tysiące złotych. Na mecz z Flotą trzeba zabezpieczyć środki finansowe na wynajem firmy ochroniarskiej (3-4 tysiące złotych) i ryczałt dla sędziów w wysokości 4 tysięcy. W ciągu dwóch dni Odra musi załatwić 14 tysięcy złotych, by sobotnie spotkanie mogło dojść do skutku.
- Wszyscy dookoła deklarują pomoc finansową, ale w ślad za słowami nie idą czyny. W środę musiałem wyciągnąć z własnej kieszeni tysiąc złotych, by zapłacić za żółte kartki trzech zawodników. Teraz staramy się zorganizować firmę ochroniarską i sędziów, lecz nie wiem, czy do soboty znajdą się chętni, by nas wspomóc. Przedstawiciele władz miasta tylko mówią o wsparciu finansowym, ale nie są skłonni wyciągnąć z kieszeni nawet "drobnych" - irytuje się Kozielski.
- Jestem pełen obaw, czy mecz dojdzie do skutku. Z "przebojami" jechaliśmy do Ostrowca Świętokrzyskiego, dotarliśmy na miejsce dopiero pół godziny przed rozpoczęciem meczu. Czwartkowy trening był przygnębiający, ciężko było zmobilizować chłopaków ze względu na kłopoty finansowe. Zostaliśmy już bez masażysty, którego zabraknie na meczu z Flotą. Adrian Marek naderwał więzadło i już nie zagra, podobnie jak Jacek Bańczyk, do końca sezonu. Biorąc pod uwagi warunki naszej pracy wszystkiego się odechciewa, ale ambicja nie pozwala na złożenie broni - kończy Jarosław Skrobacz, trener I-ligowca.
- Wszyscy dookoła deklarują pomoc finansową, ale w ślad za słowami nie idą czyny. W środę musiałem wyciągnąć z własnej kieszeni tysiąc złotych, by zapłacić za żółte kartki trzech zawodników. Teraz staramy się zorganizować firmę ochroniarską i sędziów, lecz nie wiem, czy do soboty znajdą się chętni, by nas wspomóc. Przedstawiciele władz miasta tylko mówią o wsparciu finansowym, ale nie są skłonni wyciągnąć z kieszeni nawet "drobnych" - irytuje się Kozielski.
- Jestem pełen obaw, czy mecz dojdzie do skutku. Z "przebojami" jechaliśmy do Ostrowca Świętokrzyskiego, dotarliśmy na miejsce dopiero pół godziny przed rozpoczęciem meczu. Czwartkowy trening był przygnębiający, ciężko było zmobilizować chłopaków ze względu na kłopoty finansowe. Zostaliśmy już bez masażysty, którego zabraknie na meczu z Flotą. Adrian Marek naderwał więzadło i już nie zagra, podobnie jak Jacek Bańczyk, do końca sezonu. Biorąc pod uwagi warunki naszej pracy wszystkiego się odechciewa, ale ambicja nie pozwala na złożenie broni - kończy Jarosław Skrobacz, trener I-ligowca.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku