Matko Perdijić: Nie poddaję się, będę walczył jeszcze mocniej!

18.01.2012
Dokładnie pięć lat temu przyjechał na Górny Śląsk z Chorwacji. Przeżywał trudne chwile, bo przez wiele miesięcy walczył o miejsce w bramce Ruchu. Wywalczył je, ale na krótko. Dziś znów podejmuje rękawicę.
Początki był bardzo trudne. Matko nie potrafił się dogadać z kolegami w Chorzowie. Był z dala od znajomych, rodziny... W dodatku był tylko drugim bramkarzem, choć wszyscy w Chorzowie twierdzili, że ma duży potencjał. - Mam ciężkie chwile za sobą. Chciałem wskoczyć do składu i regularnie grać. To był mój podstawowy cel - wspomina sytuację sprzed lat.

Dziś płynnie mówi po polsku. Ba! Wysławia się lepiej od selekcjonera reprezentacji Polski. Problem w tym, że choć przez pewien czas był numerem jeden, to nie ta dawno znów usiadł na ławce i musiał godzić się z rolą rezerwowego. - Nie poddaję się, będę walczył jeszcze mocniej i czekał na swoją szansę! - zapowiada z pełną mocą.

- Piłka nożna to ciągła rywalizacja. Swoją przydatność muszą udowadniać nieustannie trenerzy, jak i zawodnicy. Weryfikacja odbywa się w każdym meczu. Jeśli ktoś rozegra słabe 2-3 spotkania, musi się liczyć z tym, że na jego miejsce wskoczy ktoś inny. Matko nie może się poddawać, bo dzisiaj nie wiem, kto stanie w bramce w pierwszym wiosennym meczu - mówi trener Waldemar Fornalik.

Perdijić to gość pełen temperamentu. Jeśli coś jest czarne, mówi, że jest czarne. Konkretnie i na temat. Jak zapewnia, Polska nie kryje przed nim tajemnic. - To mój drugi dom. Wszystkiego się nauczyłem, do wszystkiego się przyzwyczaiłem - podkreśla.

Czy wiąże z naszym krajem swoją przyszłość? - Ta sprawa jest wciąż otwarta. Powiem tylko, że z Polską wiąże mnie już nie tylko Ruch.... - mruży oko i zaznacza, że więcej nie powie, a nam coś podpowiada, że  "powód" jest naprawdę atrakcyjny.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również