Mateusz Matras: Nie jesteśmy w kryzysie

01.03.2014
Piast Gliwice jedzie do Poznania z dużymi nadziejami i możliwością zbliżenia się "na krok" od pierwszej ósemki. To jednak nie będzie łatwe spotkanie o czym przekonuje Mateusz Matras.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Przed startem rundy rewanżowej na rozkładówce widzieliście Wisłę, Widzew i Lecha - jakie było założenie? Zdobyć w trzech meczach co najmniej cztery punkty?
- Nie, nie było żadnego planu minimum, choć wiadomo, że liczyliśmy na cokolwiek z Wisłą Kraków. Z Widzewem w ogóle chcieliśmy wygrać, a z Lechem też wcale nie jest powiedziane, że nic nic nie ugramy. Niestety w dwóch pierwszych meczach się nie udało.

Nie udało, bo udać się nie mogło. Piast nie dość, że nie atakuje to jeszcze w obronie gra nie najlepiej. Znów można mówić o jakimś kryzysie?
- Może nie jest to kryzys. Po prostu są czasem trudniejsze momenty kiedy gra ani trochę się nie układa i faktycznie w tych dwóch meczach nie byliśmy w najlepszej dyspozycji, ale wiem, że jedna wygrana może diametralnie zmienić ten obraz. Wtedy poczujemy pewność siebie i będzie lepiej.

Tylko grając tak jednostajnym tempem bez żadnego "bodźca" w poczynaniach ofensywnych... trudno będzie o zwycięstwo.
- Wydaje mi się, że cały czas gramy podobnie, a brak dynamiki może się bierze stąd, że nie wygrywamy i tak to z boku wygląda. Ja natomiast uważam, że za dużo zmian nie było. O wszelkie zagadnienia taktycznie należy jednak pytać trenera.

Remis - a w zasadzie porażka - siedzi jeszcze w głowie?
- Głupio straciliśmy dwa punkty po... głupiej bramce. Generalnie ten mecz był dziwny, bo długo graliśmy w przewadze i mogliśmy zrobić wszystko, a punkty mimo to nam uciekły. Należy jednak już o tym zapomnieć i skupić się na najbliższych meczach. Dopisaliśmy sobie po Widzewie jeden punkt i koniec.

W Poznaniu możecie sobie nie tylko dopisać punkty, ale także zwolnić trenera Mariusza Rumaka. Mówi się, że jeśli Lech nie wygra to Rumak "poleci" z posady szkoleniowca. Działa to na zawodników?
- Ten temat nawet nie był w szatni poruszany. Grać przeciwko Rumakowi na pewno nie zagramy, bo nie mamy w tym biznesu. Nam chodzi tylko i wyłącznie o trzy punkty. Chcemy grać jak najlepiej, a kto zasiada na ławce trenerskiej rywala - to już kwestia drugo- czy nawet trzeciorzędna.

Przed startem rundy zakładano zakończenie sezonu w pierwszej ósemce. Już jutro można się do niej zbliżyć dosłownie na krok. To będzie miało jakieś znaczenie czy wciąż pozostało za dużo kolejek do końca?
- Do końca jeszcze troszkę zostało, ale mimo to istotne będzie zbliżenie się do tej ósemki. Bo jeśli nie zrobimy kroku w przód... to zostaniemy w tyle, a każde niepowodzenie strasznie nas oddali.

W takim razie szybki typ na jutro.
- Wygra Piast. I mam nadzieję, że będzie to 1-0, bo to będzie sygnał, że potrafimy strzelić, grając jednocześnie na zero z tyłu.
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również