Mateusz Bodzioch: Nieprzychylnych opinii jest coraz mniej

07.10.2011
Nie jest łatwo grać w zespole, którego menedżerem jest twój ojciec. A jednak Mateusz Bodzioch z Piasta Gliwice zaczyna sobie radzić coraz lepiej i zapewnia, że jest odporny na komentarze "życzliwych".
Piłkarz miał szalone letnie miesiące. Najpierw Piast wypożyczył go do Ruchu Zdzieszowice, gdzie spędził już rundę wiosenną, a następnie - w tym samym okienku transferowym - pozyskał go z powrotem. - Lekkie zaskoczenie było, bo przecież nieczęsto zdarza się taka sytuacja. Wszystko działo się praktycznie w ostatniej możliwej chwili, bo 31 sierpnia. Czasu na zastanawianie się nie miałem również dlatego, że sygnał z Okrzei dostałem tylko dzień wcześniej. Tak czy siak, nie było sensu się wahać. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę, że o miejsce w składzie będzie trudniej, ale nie bałem się wyzwania - podkreśla Bodzioch junior.

W klubie jest bowiem jeszcze jego ojciec - Janusz. - Zdaję sobie sprawę, że docinki w stylu "gra, bo ma ojca w klubie" będą się zdarzały, ale to tylko komentarze "życzliwych", niemające nic wspólnego z prawdą. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mógłby jakoś korzystać na koligacjach rodzinnych. Sam pomysł ściągnięcia go ze Zdzieszowic wyszedł od sztabu szkoleniowego, o moje zdanie trenerzy zapytali dopiero później - zastrzega ojciec zawodnika.

- Takie nieprzychylne opinie pojawiały się odkąd pojawiłem się w Gliwicach. Szybko nauczyłem się nie zwracać na nie uwagi. Swoją drogą, jest ich coraz mniej - uważa Mateusz Bodzioch.
źródło: Sport/SportSlaski.pl

Przeczytaj również