Matej Izvolt zadowolony po wygranej nad Pogonią, ale...
31.08.2012
Gliwiczanie po dobrym spotkaniu zgarnęli komplet "oczek", pokonując Pogoń Szczecin 1-0. Niewątpliwie sporo krwi graczom ze Szczecina napsuł Matej Izvolt, co rusz nękając ich swoimi akcjami oskrzydlającymi. - Udało nam się zdobyć to, co sobie założyliśmy przed mecze. Ale dramat byłby, gdyby te punkty nie wpadły. Teraz jest czas na odpoczynek, bo gra reprezentacja. Przez ten okres poprawimy niektóre aspekty gry i powinno być jeszcze lepiej - mówi nowy zawodnik Piasta.
Piastowi jednak wygrana z Pogonią łatwo nie przyszła. O zwycięstwie zdecydował m.in. wykorzystany przez Wojciecha Kędziorę rzut karny. - Wiadomo, że wszyscy od pierwszego gwizdka sędziego oczekują od nas rzucenia się na rywala i szybkiego zdobycia gola. Tak się niestety zrobić nie da. Wszystko dlatego, że w ekstraklasie po prostu nie ma słabych zespołów i piłkarzy. Każdy jest groźny i należy się szacunek - dodaje Izvolt.
Teraz "Niebiesko-czerwoni" o punkty walczyć będą w Gdańsku i Białymstoku. Czy rozgrywanie meczów wyjazdowych pod rząd, dla Izvolta ma jakieś znaczenie? - Jesteśmy profesjonalistami i nie ma znaczenia jak często i gdzie gramy. Przyjdzie nam wyjść na boisko i zrobić swoje. Ale mam też świadomość, że gra na własnym obiekcie jest sporą pomocą. Jeśli jeszcze poprawimy widowiskowość naszej gry, będzie można spodziewać się "full house", czyli pełnego stadionu. Tak właśnie zwykłem mówić - opowiada, uśmiechając się szeroko Słowak.
Piastowi jednak wygrana z Pogonią łatwo nie przyszła. O zwycięstwie zdecydował m.in. wykorzystany przez Wojciecha Kędziorę rzut karny. - Wiadomo, że wszyscy od pierwszego gwizdka sędziego oczekują od nas rzucenia się na rywala i szybkiego zdobycia gola. Tak się niestety zrobić nie da. Wszystko dlatego, że w ekstraklasie po prostu nie ma słabych zespołów i piłkarzy. Każdy jest groźny i należy się szacunek - dodaje Izvolt.
Teraz "Niebiesko-czerwoni" o punkty walczyć będą w Gdańsku i Białymstoku. Czy rozgrywanie meczów wyjazdowych pod rząd, dla Izvolta ma jakieś znaczenie? - Jesteśmy profesjonalistami i nie ma znaczenia jak często i gdzie gramy. Przyjdzie nam wyjść na boisko i zrobić swoje. Ale mam też świadomość, że gra na własnym obiekcie jest sporą pomocą. Jeśli jeszcze poprawimy widowiskowość naszej gry, będzie można spodziewać się "full house", czyli pełnego stadionu. Tak właśnie zwykłem mówić - opowiada, uśmiechając się szeroko Słowak.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów