Mariusz Zganiacz: Na nas sędziowie patrzą inaczej, niż na Legię, czy Wisłę

30.08.2012
- Nie możemy dać pretekstu do ukarania nas - mówi przed piątkowym meczem z Pogonią Szczecin pomocnik Piasta Gliwice. Zganiacz zwraca uwagę, że sędziowie inaczej traktują beniaminków.
Ten sezon zaczął się dla piłkarza klubu z Okrzei bardzo dobrze. W pierwszym meczu strzelił gola, a do tego głową, co zdarza mu się od wielkiego dzwonu. W seniorskiej piłce tą częścią ciała trafił do siatki tylko dwa razy... a tak właściwie, to raz. - Goran Popov uderzał z rzutu wolnego, a piłka praktycznie trafiła mnie w głowę i na tyle zmieniła swój tor lotu, że bramkarza zaskoczyła - wspomina bramkę, gdy grał jeszcze w Odrze Wodzisław.

"Piastunki" wciąż nie wywalczyły w tym sezonie choćby punktu. - W obydwu przypadkach do szczęścia brakowało na prawdę niewiele, można powiedzieć, że cały czas jesteśmy na styku - analizuje przegrane spotkania z Górnikiem Zabrze i Zagłębiem Lubin.

Zdaniem Mariusza Zganiacza, by wygrać jutro z Pogonią, drużyna musi zachować "umiar" w dostawaniu czerwonych kartek. I z Górnikiem, i z Zagłębiem, Piast kończył w osłabieniu. Piłkarz dalej uważa, że w spotkaniu z zabrzanami Mateusz Matras nie zasłużył na wyrzucenie z boiska, ale... - Nie możemy sobie pozwalać na takie wślizgi, nie możemy dać pretekstu do ukarania nas - mówi.

- Na beniaminka sędziowie patrzą po prostu inaczej, niż na Legię Warszawa, czy Wisłę Kraków. Myślę, że gdyby któryś z zawodników tych klubów zrobił to, co Mateusz, czerwonej kartki by nie dostał... - kończy 28-latek.
źródło: SportSlaski.pl/SPORT

Przeczytaj również