Mariusz Zganiacz: Byłem w szoku, jak patrzyłem na wyczyny Doczekala

18.03.2013
Jest zdrowy, nadrobił zaległości, więc już czas, by pojawił się na boisku! Jeśli dostanę szansę gry przeciwko Lechii, postaram się zagrać Doczekalowi jakąś dobrą piłkę - mówi Mariusz Zganiacz, piłkarz Piasta Gliwice.
Zganiacz kontuzji stopy nabawił się w styczniu. Przez to stracił większą część okresu przygotowawczego, w tym zgrupowanie w Hiszpanii. Teraz jednak kluczowy dla Piasta zawodnik jest gotowy do gry. Treningi wznowił dwa tygodnie temu, zdążył już rozegrać mecz w Młodej Ekstraklasie. Jego zespół co prawda przegrał, ale on pokazał się z dobrej strony. - Rzuciłem kilka piłek, po których koledzy znajdowali się w sytuacji sam na sam z bramkarzem - przyznaje pomocnik.

Jest więc spora szansa, że Zganiacza dzisiaj zobaczymy na boisku, dzięki czemu powinna wzrosnąć siła gliwiczan w ofensywie, która w pierwszych spotkaniach opierała się na Tomasu Doczekalu i Rubenie Jurado.

- Byłem w szoku, jak patrzyłem na wyczyny Doczekala. To dobry gracz, ale dotąd mu nie wychodziło. Teraz to się modlę, żeby jego dobra passa strzelecka trwała, bo, jak w dwóch, trzech najbliższych meczach nie trafi, kibice znowu zaczną się na nim wyżywać. Jeśli dostanę szansę gry przeciwko Lechii, postaram się zagrać Czechowi jakąś dobrą piłkę - zapowiada Zganiacz.

Jeśli nie dogra Zganiacz, to pewnie zrobi to Jurado. - Hiszpan bardzo mi się podobał w dwóch ostatnich meczach. Wykonywał kapitalną pracę w strefie między drugą linią i wysuniętym na szpicę zawodnikiem - ocenia grę kolegi Zganiacz. Jego zdaniem Piast w obecnym składzie ma naprawdę ogromną szansę, żeby zająć wysoką lokatę w tabeli. - Będzie super, jak skończymy na siódmym miejscu, ale nie zrezygnujemy z walki o wyższą lokatę - zapewnia Zganiacz.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również