Mariusz Ujek: Był taki moment, że czekaliśmy aż stracimy bramkę
29.11.2010
Na Olimpijskiej do tej pory żałują piątkowego spotkania. I pewnie przez jakiś czas żałować jeszcze będę. W końcu jeśli już na początku spotkania z bardzo chimeryczną tej jesieni Legią Warszawa miało się rzut karny... - Nie otworzyliśmy meczu, mając doskonałą okazję do strzelenia gola, a później wpadła jedna jedyna bramka, która zadecydowała o zwycięstwie Legii. Był zresztą taki moment, kiedy miałem wrażenie, że my na tego gola dla rywali czekamy - mówi Mariusz Ujek, napastnik bytomian.
- Mieliśmy założenia, żeby nie atakować Legii zbyt wysoko, tylko gdzieś na połowie ich połowy grać agresywnie i odbierać piłkę. W pierwszej połowie jeszcze jakoś zdawało to egzamin, chociaż zostawialiśmy im za dużo miejsca. W drugiej rywal sytuację w środku pola już opanował. Grali bardzo dokładnie piłką - nie kryje Ujek. - Nie wiem, z czego wynikało, że nie potrafiliśmy znaleźć partnera w polu karnym, zdobyć bramkę jako pierwsi albo ewentualnie później wyrównać. Było kilka sytuacji, w których brakowało ostatniego podania - dopowiada.
- Mieliśmy założenia, żeby nie atakować Legii zbyt wysoko, tylko gdzieś na połowie ich połowy grać agresywnie i odbierać piłkę. W pierwszej połowie jeszcze jakoś zdawało to egzamin, chociaż zostawialiśmy im za dużo miejsca. W drugiej rywal sytuację w środku pola już opanował. Grali bardzo dokładnie piłką - nie kryje Ujek. - Nie wiem, z czego wynikało, że nie potrafiliśmy znaleźć partnera w polu karnym, zdobyć bramkę jako pierwsi albo ewentualnie później wyrównać. Było kilka sytuacji, w których brakowało ostatniego podania - dopowiada.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów