Mariusz Śrutwa: W Podbeskidziu coś drgnęło, Piast na równi pochyłej

29.04.2014
Czas na podsumowanie wydarzeń 31. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Dokonuje tego w odniesieniu do śląskich zespołów Mariusz Śrutwa, ikona chorzowskiego Ruchu.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Zacząć zatem wypada od „Niebieskich”, którzy nieco rozczarowali naszego rozmówcę, wszak on, jak i wielu obserwatorów rozgrywek wskazywali na możliwe zwycięstwo chorzowian nad Lechią Gdańsk. Skończyło się ostatecznie bezbramkowym remisem. – Ruch zremisował z Lechią po raz trzeci w tym sezonie. Sytuacja Ruchu powinna predestynować do walki o trzy punkty, tymczasem ani pełnej puli punktów, ani dobrej gry ze strony chorzowian nie było. Zwłaszcza w drugiej połowie Lechia była stroną dominującą i mogła pokusić się o zwycięskiego gola. Nie spodziewałem się, że Ruch zagra tak słabe spotkanie. W klubie sytuacja łatwa nie jest, ale piłkarze nic do stracenia nie mają. Trzeba mieć świadomość tego, że oczekiwania wobec nich będą duże z racji miejsca w tabeli. Oczekuje się jednak od Ruchu wygranych i ten udany sezon do końca muszą chorzowianie potwierdzać – tłumaczy były snajper chorzowskiej drużyny.

Wczoraj wieczorem o punkt zawalczył zabrzański Górnik. Wprawdzie Pogoń Szczecin dwukrotnie prowadziła, ale goście zdołali „urwać” jedno „oczko”. – Typowałem remis w tym meczu, mając na uwadze także „gorący” teren, na którym przyszło grać Górnikowi. Dwukrotnie zabrzanie odrabiali straty jednej bramki i chwała im za to. Ten mecz pokazał, jak ważne i solidne punkty Górnika stanowią tacy zawodnicy, jak Bartosz Iwan i Radosław Sobolewski, których swego czasu „puściła” Wisła Kraków. Górnik walczy wciąż o miejsce w górnej części grupy mistrzowskiej i być może ten mecz to początek lepszej passy ekipy z Zabrza po serii gorszych spotkań – ocenia Mariusz Śrutwa. 

Dla wielu nieoczekiwanie zwycięstwem zakończył się wyjazd Podbeskidzia do Krakowa. Ale tak właśnie przed piątkowym meczem obstawiał nasz ekspert. – Spodziewałem się, że Podbeskidzie może coś w Krakowie osiągnąć, choć pewnie mało kto oczekiwał zdobycia trzech punktów. Zauważyłem, że coś w tej drużynie drgnęło w pozytywną stronę. To bardzo cenna zdobycz, która jeszcze bardziej pozwoli uwierzyć piłkarzom Podbeskidzia w to, że o utrzymanie się można powalczyć – komentuje wątek „Górali”, Mariusz Śrutwa.

Nie wiedzie się futbolistom z Gliwic. W stolicy Podlasia goście strzelili trzy gole, ale... stracili aż cztery. Efekt? Wyjazd bez jakiejkolwiek zdobyczy. – Przewidywałem taki przebieg spotkania. Piastowi wróżyłem niestety co najwyżej remis. Po dobrym meczu w Chorzowie, kiedy Piast zdobył ważne punkty znów nie jest najlepiej. Jest ten zespół na równi pochyłej. Trochę odwrotnie sytuacja gliwiczan wygląda, jak w przypadku Podbeskidzia. To dziwne. Klub jest bodaj najlepiej poukładany z wszystkich na Śląsku i to powinno pociągnąć za sobą wyniki drużyny na boisku. Piłkarze Piasta powinni spojrzeć, z jakimi problemami borykają się zawodnicy w innych klubach i docenić to, co mają. Szkoda byłoby, aby dobra robota wykonywana w klubie została w tym sezonie zaprzepaszczona. Kij ma zawsze dwa końce, a deska dwie strony i czasem spokojna, stabilna sytuacja może działać na przekór. Piast musi wziąć się szybko w garść! Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na aktualną tabelę – przestrzega na zakończenie nasz rozmówca.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również