Mariusz Śrutwa: W końcu to musiało wybuchnąć
20.01.2010
W poniedziałek rano piłkarze Ruchu odmówili wyjazdu na zgrupowanie do Bielska- Białej. Powód - zaległości w wypłacie należnych wynagrodzeń. Co o takiej formie protestu sądzi były filar chorzowskiej drużyny, Mariusz Śrutwa? - Taki manewr zawsze ma dobre i złe aspekty. Na pewno nie wpływa to dobrze na wizerunek klubu, ale z drugiej strony pokazuje opinii publicznej, że coś jest nie tak - odpowiada.
- W ostatnim czasie dużo mówiło się i pisało, że w klubie wszystko jest super poukładane, a prawda była nieco inna. Zawodnicy patrzyli na to z boku i... w końcu to musiało wybuchnąć - dodaje Śrutwa, który uważa, że... - Nie powinno być żadnych akcji rewanżowych. Wy zastrajkowaliście, to my wam czegoś nie damy albo coś odbierzemy? To byłoby bez sensu.
Były napastnik rozumie oburzenie kibiców tą formą protestu zawodników, ale... - To prawda, że zarobki piłkarzy nie należą do niskich. Jednak z drugiej strony - jeśli ktoś podpisuje umowę, to oczywiste, że oczekuje jej realizacji. Fani zawsze mają prawo wyrażania swojego zdania. A piłkarze? Mogą obronić się tylko na boisku - równie świetną rundą, jak ta ostatnia - kończy Śrutwa.
- W ostatnim czasie dużo mówiło się i pisało, że w klubie wszystko jest super poukładane, a prawda była nieco inna. Zawodnicy patrzyli na to z boku i... w końcu to musiało wybuchnąć - dodaje Śrutwa, który uważa, że... - Nie powinno być żadnych akcji rewanżowych. Wy zastrajkowaliście, to my wam czegoś nie damy albo coś odbierzemy? To byłoby bez sensu.
Były napastnik rozumie oburzenie kibiców tą formą protestu zawodników, ale... - To prawda, że zarobki piłkarzy nie należą do niskich. Jednak z drugiej strony - jeśli ktoś podpisuje umowę, to oczywiste, że oczekuje jej realizacji. Fani zawsze mają prawo wyrażania swojego zdania. A piłkarze? Mogą obronić się tylko na boisku - równie świetną rundą, jak ta ostatnia - kończy Śrutwa.
Polecane
Ekstraklasa