Mariusz Śrutwa: Niektórzy przychodzą na Cichą jak do zwykłej pracy

30.11.2012
- Jest jakiś poważniejszy problem z odnową biologiczną, rehabilitacją i generalnie przygotowaniem fizycznym. Ruch Chorzów zatracił też swój charakter i styl - mówi Mariusz Śrutwa.
Były napastnik Ruchu Chorzów z niepokojem patrzy na to, co się dzieje w zespole "Niebieskich". - Nie dla wszystkich ostatni sukces okazał się dobrym doświadczeniem. Pomyśleli, że teraz będzie już tylko lepiej. A przecież bez nakładu pracy to niemożliwe. Abstrahując od umiejętności, trzeba powiedzieć, że drużyna zatraciła charakter i styl gry. Do tego dochodzą mnożące się kontuzje. Inna sprawa to kondycja finansowa klubu, która - jak wiemy - nie jest najlepsza - mówi Śrutwa.

Były piłkarz twierdzi także, że zmienił się Arkadiusz Piech. - Gdzieś niestety zatracił skuteczność. Od jakiegoś czasu nie gra już tak dobrze jak wcześniej, ale do niedawna przynajmniej trafiał do siatki. Teraz, kiedy wrócił po kontuzji, nie ma ani dobrej gry, ani bramek. Zauważmy jednak, że poprzeczka oczekiwań wobec niego została zawieszona bardzo wysoko. To głównie na nim spoczywa obowiązek zdobywania bramek. A partnerzy roli naczelnego egzekutora mu nie ułatwiają - dodaje.

Co zrobiłby Śrutwa, by nie okazało się, że Ruch będzie walczył o utrzymanie? - Zacząłbym od męskiej rozmowy z zawodnikami. Każdego trzeba zapytać, czy satysfakcjonuje go gra w Ruchu i czy jest gotów oddać zdrowie za ten klub. Wydaje mi się, że niektórzy z nich przychodzą na Cichą, jak do zwykłej pracy. Nie utożsamiają się do końca z niebieskimi barwami. Nie wszyscy ciągną ten wózek w tę samą stronę. Należałoby ze 2-3 piłkarzy pogonić, bo albo są za słabi, albo traktują Ruch jak dobrze płatny przystanek na zakończenie kariery - kończy.
źródło: Sport

Przeczytaj również