Marian Janoszka ma powody do radości. Zostanie dziadkiem!
30.03.2010
- Mam nadzieję, że nasze piłkarskie tradycyjne będę kontynuowane - uśmiecha się były napastnik, który słynął w całej Polsce z niesamowitej gry głową. Mawiał, że "takie coło jak jo, to mioł ino som Pele". Dziś rodzina Janoszków cieszy się z bramek strzelanych przez jego syna. 23-latek od kilku miesięcy jest podstawowym ogniwem Ruchu, choć przed rokiem wydawało się, że w Chorzowie nie zaistnieje i będzie musiał szukać sobie innego klubu. - Problem tkwił w tym, że nie grał od początku. Wchodził na ostatnie 10 minut, a wtedy trudno cokolwiek pokazać - uważa senior rodu.
Sytuację Łukasza przy Cichej odmieniło przyjście Waldemara Fornalika. Szkoleniowiec ustawił piłkarza na lewej pomocy. - Cieszę się, że trener znalazł dla mnie miejsce - mówi "Ecik". Jego tata początkowo pomysłem był tym pomysłem zaskoczony. - "Na chama" został wciśnięty na tą pozycję, ale to dobrze! Andrzej Niedzielan i Artur Sobiech w ataku są poza zasięgiem. A Łukasz ma teraz na boku więcej miejsca i może grać jeden na jeden, tak jak lubi - wskazuje była gwiazda Ruchu Radzionków.
Młody Janoszka wiosną asystuje, a jak już strzela gole, to wprost cudnej urody. Najładniejsza? - Ta na Legii, kiedy minął kilku obrońców. Choć ta w Krakowie też była ładna... - zamyśla się tata Marian. Jego nagroda za dobry występ? - Uścisk dłoni "prezesa" - śmieje się 49-latek, który jesienią jeszcze grał w piłkę w A-klasowym Strażaku Mierzęcice. - Ale teraz już nie trenuję i mocno zastanawiam się, czy nie skończyć z walką o punkty. Pora skupić się na kibicowaniu.
Sytuację Łukasza przy Cichej odmieniło przyjście Waldemara Fornalika. Szkoleniowiec ustawił piłkarza na lewej pomocy. - Cieszę się, że trener znalazł dla mnie miejsce - mówi "Ecik". Jego tata początkowo pomysłem był tym pomysłem zaskoczony. - "Na chama" został wciśnięty na tą pozycję, ale to dobrze! Andrzej Niedzielan i Artur Sobiech w ataku są poza zasięgiem. A Łukasz ma teraz na boku więcej miejsca i może grać jeden na jeden, tak jak lubi - wskazuje była gwiazda Ruchu Radzionków.
Młody Janoszka wiosną asystuje, a jak już strzela gole, to wprost cudnej urody. Najładniejsza? - Ta na Legii, kiedy minął kilku obrońców. Choć ta w Krakowie też była ładna... - zamyśla się tata Marian. Jego nagroda za dobry występ? - Uścisk dłoni "prezesa" - śmieje się 49-latek, który jesienią jeszcze grał w piłkę w A-klasowym Strażaku Mierzęcice. - Ale teraz już nie trenuję i mocno zastanawiam się, czy nie skończyć z walką o punkty. Pora skupić się na kibicowaniu.
Polecane
Ekstraklasa