Marek Zieńczuk: Plan na Metalurg? Zaatakować i strzelać gole! (wywiad)

13.07.2012
Na kilka dni przed meczem w Lidze Europy błysnął i strzelił dwie bramki Flocie. - Zrobiliśmy kolejny krok do przodu. Na sześć dni przed meczem o stawkę nasza gra wygląda coraz lepiej - cieszy się Marek Zieńczuk.
Czy ten wynik wskazuje na to, że Ruch jest już w wysokiej formie?
- Cieszą cztery strzelone bramki. Niemniej nie był to przeciwnik z najwyższej półki, więc nie ma co popadać w hurraoptymizm. Pierwszy prawdziwy sprawdzian będziemy mieli w czwartek, ale dzisiaj kilka akcji było naprawdę niezłych. Jest to optymistyczny prognostyk przed sezonem.

Zaobserwowałem, że operowanie piłką sprawiało wam więcej frajdy w porównaniu z poprzednimi sparingami...
Rzeczywiście, granie sprawia nam przyjemność, co było widać zarówno w pierwszej, jak i w drugiej połowie. Wpływ na jakość gry miała po części aura - typowo angielska. Lepiej się biegało w takich warunkach, niż w ostatnich tygodniach, kiedy było bardzo ciepło. Każdy woli grać w takich warunkach, jak dzisiaj.

W Skopje temperatura przekracza ponoć 40 stopni Celsjusza, więc chyba kluczowym spotkaniem w tym dwumeczu będzie to pierwsze, które rozegracie w Chorzowie?
- Bez wątpienia byłoby dobrze, gdybyśmy wypracowali sobie zaliczkę przed wylotem do Macedonii. Co prawda nie mamy jeszcze ułożonego planu taktycznego na czwartkowy mecz, ale sam wychodzę z założenia, że nie ma co się chować za podwójną gardą, tylko trzeba zaatakować w tym pierwszym spotkaniu i strzelać gole.

Dowiedział się pan czegoś ciekawego na temat Metalurga Skopje?
- Szczerze? Raczej nie. Na razie wiemy, że to zespół, który dobrze wyprowadza kontrataki. Trzeba się będzie przed tym zabezpieczyć. Znając naszego obecnego pierwszego trenera, bardzo dokładnie przygotuje się do tej lekcji i przedstawi nam szczegółową analizę. Będziemy wiedzieli, czego się spodziewać.

A czy doszło do pożegnania drużyny z Waldemarem Fornalikiem?
- Wczoraj nowy selekcjoner wszedł przed treningiem do szatni i powiedział, że zespół przejmuje jego brat, że od teraz Tomasz Fornalik będzie pierwszym szkoleniowcem. Wszyscy naszemu nowemu trenerowi życzymy co najmniej takich samych sukcesów, jakie odnosił Waldemar Fornalik. My, zawodnicy, postaramy się mu pomóc, by ta współpraca przebiegała bezproblemowo. Szczególnie jako jeden ze starszych piłkarzy zdaję sobie sprawę z tego, że mamy swoje zadanie do wykonania.

Dostrzegacie już pierwsze różnice po zmianie pierwszego trenera?
- Oczywiście obaj szkoleniowcy różnią się od siebie. Trener Tomek Fornalik podkreślał, że nie jest i nigdy nie będzie swoim bratem, więc pewnie zaobserwujemy pewne zmiany. Ale z drugiej strony, Waldemar Fornalik odchodząc zakomunikował nam, że filozofia prowadzenia zespołu pozostanie ta sama. Nie ma się zatem czego obawiać.

Na koniec - pół żartem, pół serio. Na ile powołań liczycie przed meczem Polski z Estonią?
- Hmm... Prawda jest taka, że Waldemar Fornalik jest bardzo uczciwym człowiekiem i nie będzie nikogo faworyzował. Ci, którzy będą w najwyższej formie, trafią do kadry. I nie będzie odgrywało roli to, czy mowa o zawodnikach Wisły, Legii, czy Ruchu Chorzów. U niego będą grali na pewno najlepsi. A nie ci, których prowadził przy Cichej.

Rozmawiał Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również