Marek Zieńczuk: Nie całowałem herbu, kibice od razu wyczuliby fałsz

23.03.2012
- Wisła? To klub, który uwielbiam. Tam jest wszystko. Tradycja, sukcesy, wspaniali kibice. Fani w Chorzowie wiedzą komu kibicuję, a ja nigdy nie byłem lizusem - mówi Marek Zieńczuk.
W niedzielę chorzowianie zagrają właśnie z krakowianami. Dla Zieńczuka będzie to szczególne spotkanie. - Wychowałem się w Gdańsku, gdzie Wisła z racji przyjaźni z kibicami Lechii zawsze była obecna. To dwa wyjątkowe dla mnie kluby. Na Wiśle zawsze czułem się jak w domu, pewnie nie wszyscy jej obecni piłkarze tak mają, trudno. Gdyby ktoś zaproponował mi powrót do tego klubu, nie zastanawiałbym się ani jednej chwili. Nigdy nie oszukiwałem kibiców Ruchu, nie całowałem herbu. Fani szybko wyczuliby fałsz - mówi gracz "Niebieskich".

Po ostatnich dwóch remisach niedzielne starcie dla Ruchu jest bardzo ważne. Chorzowianie, chcąc walczyć o najwyższe cele, nie mogą sobie już pozwolić na żadne straty. - Nikt przez długi okres nie brał Ruchu poważnie pod uwagę, mówiło się tylko o Legii, Śląsku czy Wiśle. Po zwycięstwie z Jagiellonią rzeczywiście mówiłem, że cichaczem powalczymy o tytuł, a teraz mogę powtórzyć to głośno: Tak, gramy o mistrzostwo. Sygnał dał trener Fornalik, przyznając, że skoro jest okazja, to trzeba ją wykorzystać - deklaruje Zieńczuk.

Obecnie Legia Warszawa ma nad Ruchem już pięć punktów przewagi, ale "Zieniu" nie załamuje rąk. - Jeszcze nic straconego. Wiem, że nie wszystkim byłoby na rękę mistrzostwo Ruchu. Pewnie znaleźliby mnóstwo niedociągnięć w klubie, ale jeśli zdobędziemy najwięcej punktów w lidze, ci niechętni zamilkną - kończy pomocnik Ruchu Chorzów.
źródło: Przegląd Sportowy

Przeczytaj również