Marek Zieńczuk: Nie byłem rozdarty przed meczem w Gdańsku

29.11.2011
- Obrońcy popełniają błędy. Podobnie jak napastnicy, którzy nie wykorzystują szans. Nikt nie będzie miał do nich pretensji - odpowiedział Marek Zieńczuk, zapytany o samobójcza bramkę Piotra Stawarczyka.
- Lechia miała ostatnio problem, aby wygrać u siebie, ale trzeba pamiętać, że równocześnie nie przegrała dotąd na nowym stadionie. My mieliśmy nastawienie identyczne, jak w innych meczach - chcieliśmy wygrać. Gdańszczanie strzelili bramkę na samym początku, co ustawiło ten mecz. Mieliśmy okazję do wyrównania. Gdybyśmy je wykorzystali, mielibyśmy więcej miejsca na boisku, grałoby się nam lepiej - wskazał Zieńczuk. Im dłużej Lechia prowadziła, tym lepiej się broniła.

Mało groźne były tym razem dośrodkowania Marka Zieńczuka. Piłkarza, który wychował się w Gdańsku. - Rozdarty przed pierwszym gwizdkiem nie byłem. Kibiców Lechii szanuję tak samo, jako fanów Ruchu, którzy przejechali kawał drogi w ten zimny dzień, aby nas dopingować. Dziękuję im za to. Oczywiście wychowałem się w Gdańsku. Tutaj chodziłem od małego na treningi i trudno bym się wyrzekł swoich korzeni. Nikt w Chorzowie nie ma do mnie z tego powodu pretensji - zapewnił.

Ruch podzielił w tej kolejce los Śląska Wrocław i Legii Warszawa. Cała czołowa trójka solidarnie przegrała swoje mecze po 0-1.

- Ewentualne zwycięstwo sprawiłoby, że mielibyśmy tylko trzy punkty straty do Śląska Wrocław i punkt do Legii. Byłaby fajna sytuacja w tabeli. Trudno. Przed nami kolejny wyjazd. Chcemy wygrać, aby nikt za kilka kolejek nie mówił, że Ruch tylko przez moment był tak wysoko - dodał Zieńczuk.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również