Marek Zieńczuk: Nie boję się brać odpowiedzialności na siebie
20.07.2012
Był pan wyznaczony do strzelania tego rzutu karnego?
Marek Zieńczuk: - Biorąc pod uwagę poprzedni sezon, wszyscy moi konkurenci do strzelania jedenastek "się wykruszyli". Odeszli Wojtek Grzyb, Paweł Abbott i Rafał Grodzicki, który też był wyznaczony do rzutów karnych. W meczu z Metalurgiem praktycznie nie było innego wyboru. Mówiłem chłopakom, że jak będzie rzut karny, to będę strzelał. Nie boję się brać odpowiedzialności na swoje barki. Mam nadzieję, że gdy to ja będę sfaulowany, to żaden z chłopaków nie będzie się bał podejść.
Podobno ćwiczyliście egzekwowanie rzutów karnych przed tym meczem?
- Szczerze mówiąc, to rzuty karne trudno wytrenować. Jest tu trochę nerwów, trochę techniki, a także loterii. Koncentruję się przede wszystkim na trenowaniu rzutów wolnych, tutaj mam większe pole do popisu.
Co pan czuł po straconej bramce?
- Złość, bo wiedziałem, że przy takim wyniku wszyscy będą wypominali mi ten zmarnowany rzut karny, więc trzeba coś zrobić pozytywnego. Najgorsze, co można w takiej sytuacji zrobić, to spuścić głowę i się poddać. Na szczęście dobrze zareagowaliśmy i strzeliliśmy trzy gole. Myślę, że ten pierwszy gol był przełomowy, odblokował nas.
Z psychologicznego punktu widzenia odrobienie strat z 0-1 i zakończenie meczu wynikiem 3-1 jest dodatkową wartością tego spotkania...
- Pokazuje to, że jedna stracona bramka nie załamuje naszej drużyny, wszyscy walczą do końca i jesteśmy w stanie odrobić straty. Wiele meczów w tamtej rundzie było takich, że potrafiliśmy się podnieść, a to cechuje dobre drużyny. Myślę, że aktualnie i tak nie jesteśmy jeszcze w optymalnej formie. Brakuje meczów o stawkę.
Komentarze
Tomasz Fornalik: - Zawodnicy naprawdę wielkiego formatu nie strzelali jedenastek. To normalna sprawa, że piłkarz może nie trafić z rzutu karnego. Jestem od tego, aby mu dać wsparcie.
Arkadiusz Piech: - Zawsze się wspieramy w takich momentach, jako drużyna. Marek może na nas liczyć!
Marek Zieńczuk: - Biorąc pod uwagę poprzedni sezon, wszyscy moi konkurenci do strzelania jedenastek "się wykruszyli". Odeszli Wojtek Grzyb, Paweł Abbott i Rafał Grodzicki, który też był wyznaczony do rzutów karnych. W meczu z Metalurgiem praktycznie nie było innego wyboru. Mówiłem chłopakom, że jak będzie rzut karny, to będę strzelał. Nie boję się brać odpowiedzialności na swoje barki. Mam nadzieję, że gdy to ja będę sfaulowany, to żaden z chłopaków nie będzie się bał podejść.
Podobno ćwiczyliście egzekwowanie rzutów karnych przed tym meczem?- Szczerze mówiąc, to rzuty karne trudno wytrenować. Jest tu trochę nerwów, trochę techniki, a także loterii. Koncentruję się przede wszystkim na trenowaniu rzutów wolnych, tutaj mam większe pole do popisu.
Co pan czuł po straconej bramce?
- Złość, bo wiedziałem, że przy takim wyniku wszyscy będą wypominali mi ten zmarnowany rzut karny, więc trzeba coś zrobić pozytywnego. Najgorsze, co można w takiej sytuacji zrobić, to spuścić głowę i się poddać. Na szczęście dobrze zareagowaliśmy i strzeliliśmy trzy gole. Myślę, że ten pierwszy gol był przełomowy, odblokował nas.
Z psychologicznego punktu widzenia odrobienie strat z 0-1 i zakończenie meczu wynikiem 3-1 jest dodatkową wartością tego spotkania...
- Pokazuje to, że jedna stracona bramka nie załamuje naszej drużyny, wszyscy walczą do końca i jesteśmy w stanie odrobić straty. Wiele meczów w tamtej rundzie było takich, że potrafiliśmy się podnieść, a to cechuje dobre drużyny. Myślę, że aktualnie i tak nie jesteśmy jeszcze w optymalnej formie. Brakuje meczów o stawkę.
Komentarze
Tomasz Fornalik: - Zawodnicy naprawdę wielkiego formatu nie strzelali jedenastek. To normalna sprawa, że piłkarz może nie trafić z rzutu karnego. Jestem od tego, aby mu dać wsparcie.
Arkadiusz Piech: - Zawsze się wspieramy w takich momentach, jako drużyna. Marek może na nas liczyć!
Polecane
Ekstraklasa