Marek Zieńczuk: Kibice pokazali się z o wiele lepszej strony niż my na boisku
10.08.2012
0-7 w dwumeczu z Viktorią Pilzno. Dlaczego Ruch wypadł aż tak słabo?
- Te dwie porażki chluby nam nie przyniosły, zagraliśmy mocno poniżej oczekiwań. Okazało się, że rywal klasy Viktorii Pilzno to dla nas zbyt wysokie progi. Mamy teraz tydzień czasu, aby popracować i na inaugurację sezonu ligowego wypaść znacznie lepiej.
Gdy straciliście pierwszego gola w ekspresowym tempie, pojawiła się w pana głowie obawa, że może się skończyć kompromitacją?
- Bardzo sobie sami zaszkodziliśmy tracąc bramkę właściwie w pierwszej minucie. Wszystkie założenia zostały od razu zburzone. Ciężko jest się podnieść po takim nokaucie... Cóż, musimy się zebrać w sobie i grać dalej, bo na jednym meczu życie się nie kończy. Zaczynamy dopiero sezon i nadal wierzę, że będzie on co najmniej tak udany, jak ten poprzedni.
Można zmrużyć oko po takim blamażu?
- Trudno zasnąć po każdym meczu, a tym bardziej, jeśli całą noc jedzie się autokarem. Do Chorzowa dotarliśmy dopiero przed 6:00. Wiadomo, że człowiek cały czas rozgrywa w głowie mecz. Ale to już przeszłość, trzeba się pozbierać. Wierzę, że koledzy szybko to "przetrawią" i wskoczymy na odpowiednie tory.
Atmosfera w szatni mocno "siadła"?
- Każdy z nas musi przetrawić ten mecz w sobie. Z każdym dniem będzie coraz lepiej. Nie da się tej porażki tak łatwo zapomnieć i wymazać z pamięci, ale w to pierwsze spotkanie ligowe trzeba już wejść z "czystą głową". Nie chcę mówić o tym, że będziemy chcieli zmazać plamę. Raczej odbudować się.
Ruch dopiero za tydzień rozegra pierwszy mecz w lidze. Viktoria Pilzno ma już dwa spotkania w Gambrinus Lidze za sobą. Nawet czeski trener wskazał, że to mogło odegrać pewną rolę...
- Na pewno łatwiej się wchodzi w spotkania pucharowe, kiedy ma się za sobą przetarcie w lidze. Może nie było widać takiej przepaści, gdybyśmy byli na podobnym etapie? Nie ma jednak co szukać usprawiedliwienia, bo boisko wyraźnie pokazało, która drużyna była lepsza. Viktoria Pilzno to bardzo dobry zespół i oby zaszła ona bardzo daleko w Lidze Europy. Byłaby to dla nas pewna osłoda i potwierdzenie, że mierzyliśmy się z naprawdę klasową drużyną.
Słowo na temat ludzi, którzy was dopingowali w Pilznie?
- Kibice pokazali, że są z nami cały czas. Nie było słychać gwizdów, tylko duże wsparcie, za co im dziękujemy. Pokazali się z o wiele lepszej strony niż my na boisku. Chociaż z tego można być dumnym po wczorajszym meczu...
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
- Te dwie porażki chluby nam nie przyniosły, zagraliśmy mocno poniżej oczekiwań. Okazało się, że rywal klasy Viktorii Pilzno to dla nas zbyt wysokie progi. Mamy teraz tydzień czasu, aby popracować i na inaugurację sezonu ligowego wypaść znacznie lepiej.
Gdy straciliście pierwszego gola w ekspresowym tempie, pojawiła się w pana głowie obawa, że może się skończyć kompromitacją?
- Bardzo sobie sami zaszkodziliśmy tracąc bramkę właściwie w pierwszej minucie. Wszystkie założenia zostały od razu zburzone. Ciężko jest się podnieść po takim nokaucie... Cóż, musimy się zebrać w sobie i grać dalej, bo na jednym meczu życie się nie kończy. Zaczynamy dopiero sezon i nadal wierzę, że będzie on co najmniej tak udany, jak ten poprzedni.
Można zmrużyć oko po takim blamażu?- Trudno zasnąć po każdym meczu, a tym bardziej, jeśli całą noc jedzie się autokarem. Do Chorzowa dotarliśmy dopiero przed 6:00. Wiadomo, że człowiek cały czas rozgrywa w głowie mecz. Ale to już przeszłość, trzeba się pozbierać. Wierzę, że koledzy szybko to "przetrawią" i wskoczymy na odpowiednie tory.
Atmosfera w szatni mocno "siadła"?
- Każdy z nas musi przetrawić ten mecz w sobie. Z każdym dniem będzie coraz lepiej. Nie da się tej porażki tak łatwo zapomnieć i wymazać z pamięci, ale w to pierwsze spotkanie ligowe trzeba już wejść z "czystą głową". Nie chcę mówić o tym, że będziemy chcieli zmazać plamę. Raczej odbudować się.
Ruch dopiero za tydzień rozegra pierwszy mecz w lidze. Viktoria Pilzno ma już dwa spotkania w Gambrinus Lidze za sobą. Nawet czeski trener wskazał, że to mogło odegrać pewną rolę...
- Na pewno łatwiej się wchodzi w spotkania pucharowe, kiedy ma się za sobą przetarcie w lidze. Może nie było widać takiej przepaści, gdybyśmy byli na podobnym etapie? Nie ma jednak co szukać usprawiedliwienia, bo boisko wyraźnie pokazało, która drużyna była lepsza. Viktoria Pilzno to bardzo dobry zespół i oby zaszła ona bardzo daleko w Lidze Europy. Byłaby to dla nas pewna osłoda i potwierdzenie, że mierzyliśmy się z naprawdę klasową drużyną.
Słowo na temat ludzi, którzy was dopingowali w Pilznie?
- Kibice pokazali, że są z nami cały czas. Nie było słychać gwizdów, tylko duże wsparcie, za co im dziękujemy. Pokazali się z o wiele lepszej strony niż my na boisku. Chociaż z tego można być dumnym po wczorajszym meczu...
Rozmawiał Krzysztof Kubicki
Polecane
Ekstraklasa