Marek Zieńczuk: Jeśli "wypalą" plany działaczy, będziemy wysoko!
01.06.2012
- Media donosiły, że interesowała się panem Wisła Kraków. Ile w tych doniesieniach było spekulacji, a ile prawdy?
- Na pewno te informacje nie były jedynie wytworem dziennikarskiej wyobraźni, ale to w końcu normalne, że w momencie, gdy kończy się kontrakt, to są zapytania z innych klubów. Ja jednak już dawno powiedziałem, że gra w Ruchu jest dla mnie priorytetem. Rozmawialiśmy długo z chorzowskimi działaczami, aż w końcu nasze stanowiska tak bardzo się zbliżyły, że stało się możliwe osiągnięcie porozumienia.
- Odejście Rafała Grodzickiego do Wrocławia zaskoczyło pana?
- Na pewno odejście Rafała jest stratą, ale nie ma też ludzi niezastąpionych. Podpisanie przeze mnie nowego kontraktu w Chorzowie, a wcześniej przez Marcina Malinowskiego, jest moim zdaniem pozytywnym sygnałem, że Ruch nie będzie słabszy, że z Ruchem trzeba się będzie poważnie liczyć w nowym sezonie.
- O celach na przyszły sezon też była mowa?
- Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że po zdobyciu wicemistrzostwa Polski, oczekiwania od drużyny są zdecydowanie wyższe niż były dotychczas. Zresztą sami zawiesiliśmy sobie wysoko poprzeczkę, więc nie będę ukrywał, że jeśli za rok osiągniemy wynik nie gorszy od tegorocznego, to będziemy zadowoleni. Nie chcę jednak wychylać się za mocno z deklaracjami, choć jeśli latem dojdzie w klubie do wzmocnień, jakie są w planach chorzowskich działaczy, to „Niebiescy” mogą wysoko mierzyć.
- Gdzie wybiera się pan teraz na wakacje?
- Jestem w Gdańsku u rodziny, morze mam w zasięgu wzroku, więc nigdzie nie muszę wyjeżdżać na wakacje. Przerwałem urlop tylko na moment potrzebny do podpisania kontraktu i jeszcze dzisiaj wracam do siebie nad Bałtyk. Teraz wakacje będą spokojniejsze, bo już niczym innym nie będę musiał zaprzątać sobie głowy.
- W Gdańsku będzie miał pan pod bokiem reprezentację Hiszpanii. Kto jest pana faworytem do wygrania Euro 2012?
- Tak się składa, że ja "od zawsze" kibicuję reprezentacji Hiszpanii, ale to nie Hiszpanie zostaną czempionami Europy. Tym razem stawiam na Holendrów. To są moi faworyci do złota.
- Na pewno te informacje nie były jedynie wytworem dziennikarskiej wyobraźni, ale to w końcu normalne, że w momencie, gdy kończy się kontrakt, to są zapytania z innych klubów. Ja jednak już dawno powiedziałem, że gra w Ruchu jest dla mnie priorytetem. Rozmawialiśmy długo z chorzowskimi działaczami, aż w końcu nasze stanowiska tak bardzo się zbliżyły, że stało się możliwe osiągnięcie porozumienia.
- Odejście Rafała Grodzickiego do Wrocławia zaskoczyło pana?
- Na pewno odejście Rafała jest stratą, ale nie ma też ludzi niezastąpionych. Podpisanie przeze mnie nowego kontraktu w Chorzowie, a wcześniej przez Marcina Malinowskiego, jest moim zdaniem pozytywnym sygnałem, że Ruch nie będzie słabszy, że z Ruchem trzeba się będzie poważnie liczyć w nowym sezonie.
- O celach na przyszły sezon też była mowa?
- Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że po zdobyciu wicemistrzostwa Polski, oczekiwania od drużyny są zdecydowanie wyższe niż były dotychczas. Zresztą sami zawiesiliśmy sobie wysoko poprzeczkę, więc nie będę ukrywał, że jeśli za rok osiągniemy wynik nie gorszy od tegorocznego, to będziemy zadowoleni. Nie chcę jednak wychylać się za mocno z deklaracjami, choć jeśli latem dojdzie w klubie do wzmocnień, jakie są w planach chorzowskich działaczy, to „Niebiescy” mogą wysoko mierzyć.
- Gdzie wybiera się pan teraz na wakacje?
- Jestem w Gdańsku u rodziny, morze mam w zasięgu wzroku, więc nigdzie nie muszę wyjeżdżać na wakacje. Przerwałem urlop tylko na moment potrzebny do podpisania kontraktu i jeszcze dzisiaj wracam do siebie nad Bałtyk. Teraz wakacje będą spokojniejsze, bo już niczym innym nie będę musiał zaprzątać sobie głowy.
- W Gdańsku będzie miał pan pod bokiem reprezentację Hiszpanii. Kto jest pana faworytem do wygrania Euro 2012?
- Tak się składa, że ja "od zawsze" kibicuję reprezentacji Hiszpanii, ale to nie Hiszpanie zostaną czempionami Europy. Tym razem stawiam na Holendrów. To są moi faworyci do złota.
Polecane
Ekstraklasa