Marek Zieńczuk: Czy jestem pechowcem? Chyba nie..
Marek Zieńczuk w obecnym sezonie dwukrotnie zmagał się z kontuzją. Pierwszy uraz przyplątał się do niego jesienią. Drugi - wiosną. - Ja wiem, czy ten sezon jest pechowy? Ta kontuzja w porównaniu do jesiennego złamania żebra, to nic poważnego. Takie przeciążeniowe historie przytrafiały mi się także, gdy miałem 20 lat. Narzekanie na los nie ma więc teraz większego sensu - mówi zawodnik.
Piłkarz podkreśla, że skupia się przede wszystkim na powrocie do rozgrywek Ekstraklasy i formie swojej drużyny... która ostatnio w rozgrywkach Pucharu Polski pokonała Zagłębie Lubin, z którym teraz zmierzy się w lidze.
- Może z psychologicznego punktu widzenia to zwycięstwo stanowi dla nas pewien handicap... ale ja bym nie przywiązywał do tego większej wagi. W lidze gra się jednak zdecydowanie inaczej, a poza tym gospodarze na pewno będą podwójnie zdeterminowani i zmobilizowani, by nam się zrewanżować za Puchar Polski. Czeka nas więc trudne zadanie w Lubinie. Zobaczymy też, jak zareagujemy na przerwę w rozgrywkach. To zwykle jest niewiadoma. Poprzednia pauza nam posłużyła. Graliśmy lepiej niż przed nią. Mam nadzieję, że teraz będzie podobnie - mówi z optymizmem w głosie "Zieniu".