Marek Zieńczuk: Biało-czerwona koszulka w pasy dobrze na mnie działa

20.11.2011
Jest przekleństwem Cracovii. Najpierw piękny gol w Pucharze Polski, a wczoraj dwa kluczowe podania jego autorstwa. - Już w barwach Wisły dobrze mi się grało z "Pasami" - przyznaje Marek Zieńczuk.
Ostatnie mecze pokazały dobitnie - Marek Zieńczuk mógłby grać z Cracovią co tydzień!
- Coś w tym jest. W barwach Wisły z Cracovią też dobrze mi się grało. Zaliczyłem kilka asyst, strzeliłem jakąś bramkę. Biało-czerwona koszulka w pasy dobrze na mnie działa. Cieszy mnie przede wszystkim, że Ruch wygrał. Udowadniamy, że drużyna skazywana na grę o utrzymanie, walką i determinacją jest w stanie daleko zajść. Oczywiście jesteśmy dopiero na półmetku, ale ten wynik cieszy i pozwala nam spokojnie pracować.

Dziś piłka pana szukała...
- Nawet wyszło mi kilka zagrać z prawej nogi (śmiech). Cieszę się. Cała drużyna nieźle zagrała. Po tej prawej stronie było trochę wolnej przestrzeni. Napastnicy robili miejsce, dlatego atakowało się dosyć łatwo. Powiem więcej, przeciwnik pozwolił na trochę więcej niż w Pucharze Polski.

Ta druga asysta była przez pana wykonana z chirurgiczną precyzją. Jest dodatkowa satysfakcja?
- Cieszę się, że piłka trafiła do Pawła Abbotta. Mieszkam z nim w jednym pokoju podczas zgrupowań, więc liczę, że nasze relacje się jeszcze poprawią (śmiech).



Nie sądzi pan, że ten mecz był dobrą okazją, by wygrać jeszcze efektowniej?
- Zwycięstwo 3-0 byłoby "wisienką na torcie". Mówiło się dotąd, że Ruch wygrywa na ogół tylko jednym golem różnicy. Rzeczywiście, w tym spotkaniu była okazja, aby ten dorobek bramkowy podreperować. Szkoda kilku okazji w końcówce.

Bojan Puzigaca pewnie zapamięta pana nazwisko. Chyba dawno obrońca nie dał panu tyle swobody?
- Coś w tym jest, aczkolwiek ten sam Puzigaca miał świetną okazję i mógł wyprowadzić Cracovię na prowadzenie. Byłoby 0-1 i byłby to zupełnie inny mecz.

Skończyło się na spokojnym zwycięstwie Ruchu. Ósmym w tym sezonie. Jeśli ktoś myślał, że wasza postawa jest dziełem przypadku, chyba powinien zmienić zdanie?
- Nic się nie dzieje przez przypadek. A na pewno przez przypadek nie zdobywa się 25 punktów. W każdym meczu staramy udowadniać, że zasługujemy na to miejsce, na którym się znajdujemy. Zapewniam jednocześnie, że nie grozi nam popadnięcie w samouwielbienie. Wiemy, że samymi umiejętnościami nie będziemy wygrywać. Zwyciężamy dobrym przygotowaniem fizycznym, determinacją, boiskową mądrością i taktyką.

Rozmawiał i notował Krzysztof Kubicki
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również