Marek Motyka: problem Górnika, satysfakcja "Niebieskich"
18.02.2014
Jako pierwsi po wiosenną zdobycz sięgnęli piłkarze Podbeskidzia, którzy okazali się lepsi od łódzkiego Widzewa. O wygranej przesądził rzut karny wykorzystany przez Dariusza Kołodzieja. – Ten gol dał drużynie z Bielska-Białej bardzo cenne punkty. Widzew to przecież bezpośredni sąsiad w tabeli. Można powiedzieć, że był to mecz o przysłowiowe „sześć punktów” – komentuje trener Marek Motyka, który na ten moment wstrzymuje się z dalszymi ocenami w kontekście zespołu Leszka Ojrzyńskiego. – Wiadomo, że w przypadku wszystkich zespołów nie można mówić jeszcze o wysokiej formie i trzeba poczekać z oceną. Punkty Podbeskidzia zatem cieszą, a co do gry – jak wspomniałem – wskazana jest cierpliwość – dodaje Motyka.
Trzy „oczka” podczas inauguracji zapisał również na swoim koncie chorzowski Ruch. Zwycięstwo „Niebieskich” nad Jagiellonią Białystok to zaskoczenie? – Przewidywałem wygraną Ruchu, który jesienią prezentował się bardzo solidnie. Trener Kocian „wprowadził się” w zespół i wyraźnie ma wpływ na jego oblicze. W poprzedniej rundzie chorzowianie u siebie wygrywali niemal wszystko, gromadzili też punkty na wyjazdach. Stąd miejsce w czołówce i całkiem niezłe perspektywy. Stawiałem, że Ruch z Jagiellonią sobie poradzi i nie pomyliłem się. To zwycięstwo to niewątpliwie duża satysfakcja w Chorzowie, bo przecież odniesione nad rywalem z niemałymi aspiracjami – mówi pochodzący z Żywca szkoleniowiec.
Rozczarował z kolei zabrzański Górnik. Wyniku 0-3 w Lubinie, i to już do przerwy, nikt chyba nie spodziewał się. – Typując ten mecz dla innych portali stawiałem na wygraną Zagłębia bądź remis. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Górnik ma dość duży problem. Klub stracił kilku ważnych piłkarzy, a trener Wieczorek robi co może. Wynik w Lubinie to jednak nokaut i spore zaskoczenie. Trudnego meczu należało się spodziewać, ale wysokość przegranej to zawód i rozczarowanie dla kibiców. Jesienią takich wpadek Górnik nie miał... – komentuje były trener zabrzańskiego Górnika. – Zagłębie zimę przepracowało i zaczyna się odbudowywać. Zresztą niemożliwe, by klub z takim budżetem, dobrymi zawodnikami w kadrze i solidnym zapleczem w postaci młodzieży przebywał tak długo w dole tabeli. Górnik z jednej strony mierzy wysoko, bo jesień rozbudziła apetyty. Braki w składzie ciężko będzie uzupełnić. Jeśli jeszcze Górnik straci Nakoulmę, to nie wiem kto będzie strzelał bramki. Transfer snajpera to w „ratowanie” budżetu, ale też osłabienie drużyny. I to znaczne. O odpowiednią jakość piłkarską może być wówczas nie łatwo – zaznacza trener Motyka.
Na własnym boisku poległ gliwicki Piast. Po punkty w rywalizacji z podopiecznymi Marcina Brosza sięgnęła Wisła Kraków. Tu również o rozstrzygnięciu przesądziła „jedenastka” dla gości. – Spodziewałem się meczu wokół wyniku remisowego, choć z małym wskazaniem na solidną Wisłę, która jesienią zanotowała tylko dwie niespodziewane wpadki. Teraz wzmocniła się choćby transferem Stilicia, co może okazać się w dłuższej perspektywie bardzo dobrym posunięciem. W Piaście też pewne ruchy transferowe nastąpiły, również w kontekście zawodników zagranicznych. Wisła wygrała szczęśliwie, choć zasłużenie. A Piast złego wrażenie po sobie wcale nie pozostawił. Punktów musi szukać jednak w kolejnych potyczkach – podkreśla nasz rozmówca.
Trzy „oczka” podczas inauguracji zapisał również na swoim koncie chorzowski Ruch. Zwycięstwo „Niebieskich” nad Jagiellonią Białystok to zaskoczenie? – Przewidywałem wygraną Ruchu, który jesienią prezentował się bardzo solidnie. Trener Kocian „wprowadził się” w zespół i wyraźnie ma wpływ na jego oblicze. W poprzedniej rundzie chorzowianie u siebie wygrywali niemal wszystko, gromadzili też punkty na wyjazdach. Stąd miejsce w czołówce i całkiem niezłe perspektywy. Stawiałem, że Ruch z Jagiellonią sobie poradzi i nie pomyliłem się. To zwycięstwo to niewątpliwie duża satysfakcja w Chorzowie, bo przecież odniesione nad rywalem z niemałymi aspiracjami – mówi pochodzący z Żywca szkoleniowiec.
Rozczarował z kolei zabrzański Górnik. Wyniku 0-3 w Lubinie, i to już do przerwy, nikt chyba nie spodziewał się. – Typując ten mecz dla innych portali stawiałem na wygraną Zagłębia bądź remis. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że Górnik ma dość duży problem. Klub stracił kilku ważnych piłkarzy, a trener Wieczorek robi co może. Wynik w Lubinie to jednak nokaut i spore zaskoczenie. Trudnego meczu należało się spodziewać, ale wysokość przegranej to zawód i rozczarowanie dla kibiców. Jesienią takich wpadek Górnik nie miał... – komentuje były trener zabrzańskiego Górnika. – Zagłębie zimę przepracowało i zaczyna się odbudowywać. Zresztą niemożliwe, by klub z takim budżetem, dobrymi zawodnikami w kadrze i solidnym zapleczem w postaci młodzieży przebywał tak długo w dole tabeli. Górnik z jednej strony mierzy wysoko, bo jesień rozbudziła apetyty. Braki w składzie ciężko będzie uzupełnić. Jeśli jeszcze Górnik straci Nakoulmę, to nie wiem kto będzie strzelał bramki. Transfer snajpera to w „ratowanie” budżetu, ale też osłabienie drużyny. I to znaczne. O odpowiednią jakość piłkarską może być wówczas nie łatwo – zaznacza trener Motyka.
Na własnym boisku poległ gliwicki Piast. Po punkty w rywalizacji z podopiecznymi Marcina Brosza sięgnęła Wisła Kraków. Tu również o rozstrzygnięciu przesądziła „jedenastka” dla gości. – Spodziewałem się meczu wokół wyniku remisowego, choć z małym wskazaniem na solidną Wisłę, która jesienią zanotowała tylko dwie niespodziewane wpadki. Teraz wzmocniła się choćby transferem Stilicia, co może okazać się w dłuższej perspektywie bardzo dobrym posunięciem. W Piaście też pewne ruchy transferowe nastąpiły, również w kontekście zawodników zagranicznych. Wisła wygrała szczęśliwie, choć zasłużenie. A Piast złego wrażenie po sobie wcale nie pozostawił. Punktów musi szukać jednak w kolejnych potyczkach – podkreśla nasz rozmówca.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów